Tak mi jakoś schodziło, cały czas inne tematy okazywały się ważniejsze i zapomniałam pokazać zdjęcia moich „ogrodowych twardzieli".
Zdjęcia poniżej zostały zrobione miesiąc temu. Różnica na dzisiaj jest taka, że jedynie cynie już zmarniały, reszta ma się dobrze i kwitnie na całego, podniszczona jedynie ciągłymi deszczami i wichurami.
Wczoraj po obiedzie udało mi się wyjść do ogródka i trochę posprzątać.
Z żalem serca poprzycinałam jeszcze kwitnące róże, powyrywałam aksamitki i nasturcje.
Przycinając rozchodnika zauważyłam, że ma już zaczątki nowych pędów, a przecież to koniec listopada, do wiosny jeszcze daleko!
Dodatkowo zaczynają kwitnąć te roślinki, które kwiaty wypuszczają późną jesienią lub zimą: helloborus i sarcoccoca mają już pąki!
Kiedy przyjrzałam się lepiej bzom i forsycji, to albo mam omamy wzrokowe, albo dojrzałam pąki. Rododentdron też ma kilka kwiatów. Co się dzieje?
Kilka gałązek forsycji ścięłam i wstawiłam do wazonu - powinny zakwitnąć.
Pięknie kwitną pelargonie, ale to są prawdziwi twardziele. Przy drzwiach wejściowych mam teraz powieszony wieniec adwentowy a po obu stronach stoją i puszą się swoją różowością pelargonie. Dla mnie to bombowe zestawienie!
Zdjęć wczoraj żadnych nie zrobiłam, bo chciałam jak najwięcej zrobić w ogródku i ani się obejrzałam, jak zaczęło się ściemniać.
Przy okazji posadziłam tę część tulilpanów, których nie zdążyłam posadzić we wrześniu - zaczęły już puszczać pędy - nieźle... Ale u nas można je sadzić nawet w kwietniu - wiem, bo sąsiad tak zrobił w zeszłym roku. Zakwitły mu w czerwcu.
Kiedy ja sprzątałam, Hultajstwo usiłował wleźć na drzewo i spadł. Na szczęście z niewielkiej wysokości i tylko się przestraszył i pobrudził. Musiałam go wsadzić na drzewo a potem, jak tylko nieco się oddaliłam, wołał za mną:
- Ty mnie pilnuj mamoooo!
Potem dorwał konewkę i zabrał się za podlewanie. Nie szkodzi, że od miesiąca głównie leje, więc wody na rabatkach jest więcej niż trzeba. Siebie przy okazji też nieźle podlał, więc trzeba było dziecko przebrać, ale za to jaką miał wspaniałą zabawę!
Motylku i ja ze łzami likwidowałm donice z kwiatami,ale że owe wieloletnie to i bałam się że zmarzną....ale,ale wczoraj gdy Czarek drwalem był ja przyglądałam się jednej z wierzb i chyba paczki widziałam,albo omam jak u ciebie mnie nawiedził
autor (Login WP): doosiasta
blog: powolniak.bloog.pl
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 89374

Motylek
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: