






W kuchni.
- Mamusia, gdzie jest bećka?
- Beczka? A na co Ci beczka?
- Bedziemy lobić siok z cytlyny!
Hultajstwo szukało wyciskarki do cytrusów, żeby wycisnąć sok z grapefruita - stosowane przeze mnie w czasie przeziębienia.
Teraz wyciskarka jest u nas nazywana „beczką".


W grupie Smyka w przedszkolu jest 16 chłopców.
I już wiemy ile mniej więcej przyjęć urodzinowych nam wypada statystycznie w miesiącu.
Grudzień jest dość bogaty pod tym względem - bawiliśmy się zarówno w minioną sobotę jak i w niedzielę. Zwłaszcza sobotnie przeżycia imprezowe były dość ciekawe.
Rodzice małego solenizanta wynajęli całą halę do jeżdżenia na wrotkach.
Wstęp mieli tylko zaproszeni goście. Większość kolegów małego Izajasza miała wrotki na nogach pierwszy raz w życiu (wrotki zapewnione - nie trzeba było mieć własnych). W zwiąku z tym śmiechu było co niemiara. Pierwsze minuty wszystkie dzieciaki, ze Smykiem włącznie spędziły głównie na pupie. Dobrze, że poza samym parkietem reszta lokalu wyściełana jest wykładziną dywanową.
Rodzice nieźle się musieli nagimnastykować, żeby podtrzymywać pociechy na rozjeżdżających się nóżkach. Mnie jeszcze przez dwa dni bolały mięśnie jakbym worki z kartoflami nosiła, no ale Smyk swoje waży.
Przezornie, ja wrotek nie zakładałam - ktoś w tandemie mama-Smyk musiał stać twardo na ziemi.
Chociaż przyznam, że Smyk dość szybko wyczaił, że jak się złapie bandy, to może się przemieszczać sam, bez wsparcia rodzicielki.
Jazda na wrotkach Hultajstwu spodobała się, ale, jak z żalem stwierdził, nie umie na nich jeździć.


Okr. 1: Zrobić pętelkę, 2 o. łańc. zamiast słupka [3 o. łańc., 1 sł.] x5, 3 o. łańc., zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy słupek.
Okr. 2: Przejść oczkiem ścisłym na łańcuszek z 3 oczek w poprzednim okrążeniu. 2 o. łańc. (zamiast słupka), 1 sł., 7 o. łańc., 2 sł. Powtórzyć [2 sł., 7 o. łańc., 2 sł.] na każdym łańcuszku z 3 oczek poprzedniego okrążenia. Zamknąć oczkiem ścisłym.
Okr. 3: [(2 o. łańc., 1 sł.) x3, 5 o. łańc., (1 sł., 2 o. łańc.) x3, zakończyć oczkiem ścisłym w środek słupka poprzedniego rzędu] - powtarzać do końca okrążenia.


Okr. 1: Zrobić pętelkę, jedno oczko łańcuszka. [1 półsłupek nawijany, 12 oczek łaścuszka, 1 półsłupek nawijany] x6.
Okr. 2: [3 półsłupki nawijane, (3 słupki, pikotka, 3 słupki, 3 oczka łańcuszka, pikotka 8 oczek łańcuszka, pikotka, 3 o. łańcuszka, 3 słupki, pikotka, 3 słupki, 3 półsłupki nawijane. Oczko ścisłe między pętelkami] x6.
Półsłupek nawijany ( podwójny) na początku robi się tak jak słupek, ale zamiast przeciągać nitkę dwa razy przez kolejne dwie pętelki na szydełku, przeciąga się nitkę jeden raz przez trzy pętelki, które są na szydełku (poprzednie oczko, narzucona nitka i pętelka przeciągnięta u podstawy, jak do słupka). To zdjęcie odpowiada poprawionemu opisowi.






Leżę ze zbolałą minął na kanapie, cierpiąc z powodu rewolucji w jelitach.
Podchodzi Smyk i pyta:
- Co sie śtało?
- Boli mnie brzuszek.
- Ja ci pomoge pucić bąka. - Proponuje Hultajstwo.
- Ty mi pomożesz puścić bąka? Jak?
- Źlobie sie taki malutki (pokazuje paluszkami jaki malutki) i wejde do twojego bziuśka znajde bąka i go pucie!





Dopadło nas przeziębienine.
Niby nic wielkiego, po prostu katar, który rozłożył na łopatki całą rodzinę.
Najpierw poległ mąż. Kiedy już poczuł się nieco lepiej, dopadło mnie. Hultajstwo, póki co, miota się na granicy pomiędzy zdrowiem a chorobą.
Tak więc jesteśmy wszyscy szalenie pociągający, mocno podrażnieni i zmęczeni. W nocy z soboty na niedzielę Smyk fundował mi pobudkę co pół godziny. Aż sprawdzałam czy nie ma gorączki, ale nie, po prostu źle mu się oddychało przez zapchany nos.
Humor poprwiłam sobie wczoraj wieczorem wchodząc na blog Splocika i czytając o wygranej w konkursie Tęczowa Jesień. Poświęcę temu osobny wpis, zapewne jutro, a dzisiaj co bardziej niecierpliwi mogą sobie poczytać tutaj

Ostatnio Smyk ma fazę na „Ja chcę!".
Co tylko zbaczy w telewizji, zaraz woła:
- Ja cie to mieć!
- Ja cie tam być!
- Ja cie to lobić!
Na szczęście zachcianki te są jedynie chwilowe i Smyk szybko o nich zapomina - wszak pojawiają się w ich miejsce nowe. Wystarczy tylko zapewnić dziecko, że jak tam będziemy to TO zrobimy, albo jak będziemy w pobliżu, to TAM wstąpimy, albo, że jak zobaczymy w sklepie to TO kupimy. Uspokojone tym zapewnieniem, dziecko wcale nie żąda natychmistowego spełnienia zachcianki.
A jak to wygląda w sklepie, w dziale z zabawkami?
Oczywiście Smyk chce niemal każdą rzecz, ale wystarczy, że dostanieją do łapki na kilka minut, poprzyciska co się da, dokładnie obejrzy i ma dosyć, zabawkę odkładamy na półkę. Taka wyprawa do sklepu trochę trwa, ale zazwyczaj wychodzimy jedynie z zabawkami kupionymi na prezent dla innych dzieci. Hultajswu wystarczy, że się wybawił, zakup nie jest mu potrzebny do szczęścia.






Tak mi jakoś schodziło, cały czas inne tematy okazywały się ważniejsze i zapomniałam pokazać zdjęcia moich „ogrodowych twardzieli".
Zdjęcia poniżej zostały zrobione miesiąc temu. Różnica na dzisiaj jest taka, że jedynie cynie już zmarniały, reszta ma się dobrze i kwitnie na całego, podniszczona jedynie ciągłymi deszczami i wichurami.
Wczoraj po obiedzie udało mi się wyjść do ogródka i trochę posprzątać.
Z żalem serca poprzycinałam jeszcze kwitnące róże, powyrywałam aksamitki i nasturcje.
Przycinając rozchodnika zauważyłam, że ma już zaczątki nowych pędów, a przecież to koniec listopada, do wiosny jeszcze daleko!
Dodatkowo zaczynają kwitnąć te roślinki, które kwiaty wypuszczają późną jesienią lub zimą: helloborus i sarcoccoca mają już pąki!
Kiedy przyjrzałam się lepiej bzom i forsycji, to albo mam omamy wzrokowe, albo dojrzałam pąki. Rododentdron też ma kilka kwiatów. Co się dzieje?
Kilka gałązek forsycji ścięłam i wstawiłam do wazonu - powinny zakwitnąć.
Pięknie kwitną pelargonie, ale to są prawdziwi twardziele. Przy drzwiach wejściowych mam teraz powieszony wieniec adwentowy a po obu stronach stoją i puszą się swoją różowością pelargonie. Dla mnie to bombowe zestawienie!
Zdjęć wczoraj żadnych nie zrobiłam, bo chciałam jak najwięcej zrobić w ogródku i ani się obejrzałam, jak zaczęło się ściemniać.
Przy okazji posadziłam tę część tulilpanów, których nie zdążyłam posadzić we wrześniu - zaczęły już puszczać pędy - nieźle... Ale u nas można je sadzić nawet w kwietniu - wiem, bo sąsiad tak zrobił w zeszłym roku. Zakwitły mu w czerwcu.
Kiedy ja sprzątałam, Hultajstwo usiłował wleźć na drzewo i spadł. Na szczęście z niewielkiej wysokości i tylko się przestraszył i pobrudził. Musiałam go wsadzić na drzewo a potem, jak tylko nieco się oddaliłam, wołał za mną:
- Ty mnie pilnuj mamoooo!
Potem dorwał konewkę i zabrał się za podlewanie. Nie szkodzi, że od miesiąca głównie leje, więc wody na rabatkach jest więcej niż trzeba. Siebie przy okazji też nieźle podlał, więc trzeba było dziecko przebrać, ale za to jaką miał wspaniałą zabawę!
Hultajstwo był ostatnio nieznośny.
Niegrzeczny, momentani wręcz złośliwy.
Nie wiem czy to taki okres, testowanie, jak daleko można się posunąć, czy to wpływ nękającego go ponownie uczulenia pokarmowego. Znowu ma całe nóżki obsypane wysypką. Był czas, że już alergia na gluten nie dawału mu się tak we znaki. Póki je niewiele mącznych rzeczy to nie jest źle. Chyba muszę mu w domu wykluczyć z menu wszystko co zawiera mąkę, bo w przedszkolu i tak coś tam zje z glutenem.
Wracając do złego zachowania.
Na porządku dziennym jest marudzenie przy obiedzie, które kończy się że karmieniem Smyka jakby miał nadał 1.5 roku. Wyczynia cuda na krześle, włazi pod stół, biega po kuchni. Mąż dostaje białej gorączki i ostatnio każdy obiad kończy się awanturą.
Kilka dni temu Smyk tak nawyczyniał, że jego kapeć wylądował na talerzu taty. Cudem jakimś mąż zareagował nad podziw spokojnie, wyrzucając niedojedzony obiad do kosza i wychodząc z kuchni.
Ja palnęłam dziecku kazanie, w wyniku którego przez pół godziny był idealnie grzeczny, potem nieco różki mu wylazły, ale ogólnie od tego dnia jest nieco lepiej. Wczoraj, mimo, że nie był w przedszkolu (święto dziękczynienia), cały dzień ładnie się zachowywał: i w sklepie ze mną, i w domu, i na obiedzie świątecznym u znajomych.
A może w ten sposób dziecko odreagowuje dłuższy pobyt w przedszkolu, gdzie zachowuje się wręcz idealnie - panie nie mogą się go nachwalić...
A może to wirusy czy bakterie? Smyk jeszcze nie do końca wyzdrowiał, męczy go katar, a te dwa dni, które razem spędziliśmy w domu, kiedy miał gorączkę były koszmarne z punku widzenia jego zachowania, ale to można wytłumaczyć chorobą.
A może to dlatego, że pogoda nie pozwala na zabawę na zewnątrz i dziecko nie ma gdzie dać ujść nadmiarowi energii?
A może jego zachowanie to porażka wychowawcza rodziców?
I tu pojawiają się tradycyjne pytania: co robię źle? Czy poświęcam Smykowi za mało czasu?

![:-] :-]](http://i.wp.pl/a/i/blog/emot/smile23.gif)


Ostatnio przeczytane:
Przyczynki (Kazimierz Wójtowicz)
Przyczynek nr 105: O czterech ludziach
"Było sobie czterech ludzi, którzy się zwali: KAŻDY, KTOŚ, KTOKOLWIEK i NIKT. Mieli do wykonania bardzo ważne zadanie i KAŻDY był pewien, że KTOŚ się do niego na pewno zabierze. Mógł to wprawdzie zrobić KTOKOLWIEK, ale nie zrobił tego też NIKT. Wtedy KTOŚ wpadł w gniew, gdyż było to zadanie dla KAŻDEGO. KAŻDY zaś myślał, że wykona je może KTOŚ, a w dodatku NIKT nie wiedział, że owego dzieła nie wykonał KTOKOLWIEK. Na koniec KAŻDY oskarżał KOGOKOLWIEK, podczas gdy NIKT nie zrobił tego, czego dokonać mógł KAŻDY."

Pogromca Zwierząt (J. F. Cooper)
James Fenimore Cooper (1789-1851) był pisarzem wszechstronnym. Pisał romanse i powieści szpiegowskie, ale sławę przyniosła mu romantyczna panorama amerykańskiego osadnictwa - Pięcioksiąg przygód Sokolego Oka, który jest do dziś klasycznym wzorem przygodowej powieści indiańskiej. Natty Bumppo, zwany Sokolim Okiem, syn białych pionierów i wychowanek Indian, to człowiek odważny, kierujący się szlachetnymi zasadami. W Pogromcy Zwierząt przeżywa swoje pierwsze prawdziwie męskie potyczki z życiem.

Madame (Antoni Libera)
Powieść jest ironicznym portretem artysty z czasów młodości, dojrzewającego w peerelowskiej rzeczywistości schyłku lat sześćdziesiątych. Narrator opowiada o swoich latach nauki i o fascynacji starszą od niego, piękną, tajemniczą kobietą, która uczyła go francuskiego i dała mu lekcję wolności. Jest to zarazem opowieść o potrzebie marzenia, o wierze w siłę Słowa i o naturze mitu, a także rozrachunek z epoką Peerelu. Tradycyjna narracja, nie pozbawiona wątku sensacyjnego, skrzy się humorem, oczarowuje i wzrusza.

Rozmowy nad Curlow Creek (David Malouf)
Niebywale sugestywna i dramatyczna powieść ukazująca rozdźwięk między przeznaczeniem a sprawiedliwością, obowiązkiem a współczuciem. Jest rok 1827. W małej chacie w odległych rejonach Australii dwóch Irlandczyków spędza noc na rozmowie. Pierwszy z nich jest skazańcem, który ma być powieszony o świcie. Drugi - to żołnierz odpowiedzialny za wykonanie wyroku. W miarę poznawania swojej przeszłości odkrywają, że ich losy są ściśle ze sobą związane, przekonując się zarazem, że wobec nieuniknionego wszyscy stają równie bezradni i samotni.
Grek Zorba (Nikos Kazantzakis)
Książka opisuje losy znajomości młodego człowieka, który wydzierżawia kopalnię na Krecie i spotkanego przypadkiem w jednej z kantyn greckiego portu Pireus, niemłodego już człowieka o bujnej przeszłości. Alexy Zorba zostaje zatrudniony przez młodego człowieka jako nadzorca jego kopalni i razem wyruszają na Kretę. W ten sposób rozpoczyna się wielka przygoda obojga ludzi, a kolejne rozdziały książki ukazują nam cechy bałkańskiej mentalności, niezatapialnego optymizmu i radości życia. Książka przedstawia kulturę i zachowanie mieszkańców Bałkanów, których prezentuje jako ludzi impulsywnych, ale również ciepłych, kochających muzykę, taniec, śpiew, dobrą zabawę, piękno natury, radość życia, dobrą kuchnię i miłość. Grecja na stronach książki jest przedstawiona jako cudowna, ciepła i słoneczna kraina. W powieści często pojawiają się bałkańskie przysłowia i mądrości ludowe, które Zorba przytacza niemal w każdej sytuacji. Jego filozofię życiową można sprowadzić do hasła: "Ciesz się z każdej chwili, bo życie jest tylko jedno".

Podczas zabawy, czytania, oglądania bajki, często nazywam Smyka rybką, kotkiem, serduszkiem, misiem - przeważnie imię to jest jakoś powiązane z tym co akurat robimy, np. jeśli oglądamy bajkę o Kreciku, to zwracam się do Smyka np. "Mój ty Kreciku."
Za każdym, każdym, razem Hultajstwo protestuje:
- Nie jeciem klecik/ziabka/kotek tylko jeciem fłonećko!
Stawia się nawet wtedy, kiedy nazywam go słonkiem. Jest moim słoneczkiem, i już! 





Dzisiaj Smyk kończy cztery lata.
W tym roku obchodziliśmy ten dzień po amerykańsku, czyli zaprosiliśmy gości do pizzerii.
Wybraliśmy miejsce uwielbiane przez Solenizanta, nie ze względu na pizzę, której Smyk nie jada, ale na wewnętrzny plac zabaw, na którym potrafi szaleć do upadłego.
Na przyjęcie przyszedł oczywiście najlepszy kumpel z przedszkola, T.J. i chłopaki dali z siebie wszystko w suchym basenie.
O godzinie piątej wszyscy goście mali i duzi zostali ponownie zagnani do stołu, i tak mniej więcej o 17.05 (czyli o godzinie, o której Hultajstwo przyszło na świat) zaśpiewaliśmy wszyscy Happy Birthday i Smyk zdmuchnął świeczki.
Tort z Ironmanem - to spełnienie marzenia Solenizanta.
Zlizał ze swojego kawałka całą masę, a resztę zostawił.
Jeszcze tylko szybkie otwarcie prezentów i powrót na plac zabaw.
Wieczorem ledwie zdążyłam wykąpać Smyka - zasnął, zanim dotarł do łóżka, przytulony do tatusia w fotelu...
* * *
Smyk jednak chory - to nie nadmiar emocjii, niestety.
Dzien urodzin spedzamy w domu.























Ostatnio przeczytane:
Wehikuł czasu (Herbert George Wells)
Młody naukowiec ma jedną pasję: podróże w czasie.
I pewnego dnia udaje mu się skonstruować wehikuł, którym można przemierzać Krainę Czasu. Wyrusza w podróż i przenosi się w rok 802 701.

Malowany Welon (W. Somerset Maugham)
Piękna Kitty wychodzi za Waltera bez miłości i zaraz po ślubie wyjeżdża z mężem z Anglii do Chin, gdzie on pracuje jako bakteriolog. Tam poznaje Karola: czarującego i przystojnego zastępcę gubernatora. Gdy romans wychodzi na jaw, Walter przyjmuje pracę w mieście, ogarniętym epidemią cholery, a szantażowana przez niego Kitty musi jechać wraz z nim. Smutek, napięcie, ironia, współczucie, po mistrzowsku przywoływane pożądanie, strach i wyrzuty sumienia czynią z MALOWANEGO WELONU prawdziwe dzieło sztuki.

Opowiadania (Sylvia Plath)
Opowiadania Sylvi Plath zdecydowanie niepodobały mi się, kiedy je czytałam po raz pierwszy po skończeniu liceum. 15 lat później nadal odczucia takie same.

Przyłbice i kaptury (Kazimierz Korkozowicz )
Akcja książki "Przyłbice i kaptury" rozgrywa się w latach 1408-1410. Główny bohater to Hubert z Borów, zwany Czarnym. Jest on tajnym sługą królewskim, mającym za zadanie uwolnić porwaną przez Krzyżaków krewną Kanonika Dunina. Bert wyrusza na poszukiwania. W niedługim czasie jego własna siostra, Zyta, zostaje uprowadzona przez jednego z okrutnych zakonników. Czarny wplątuje się w wiele romantycznych, niebezpiecznych, a czasem śmiesznych historii. Gdzie tylko się pojawi, niweczy plany rycerzy w białych płaszczach. Jednak Krzyżacy użyją każdego podstępu, zapłacą wiele złota, by mieć w swoich chytrych rękach Huberta...
Książka "Przyłbice i kaptury" to ciekawa i wciągająca opowieść z czasów, gdy Zakon Krzyżacki był największą udręką Polski. Wiele intryg i zbrodni tworzy wokół tej powieści niezwykłą atmosferę kryminału. Dzięki pięknemu wątkowi miłosnemu ta książka ma nietypowy urok.


84-letnia mieszkanka Czechowic-Dziedzic poszukiwana jest przez policję i Centrum Itaka. Marta Wiencek wyszła z domu we wtorek rano po zakupy do sklepu i od tego czasu nie skontaktowała się z rodziną.
Zaginiona czechowiczanka ma 154 cm wzrostu, szczupłą budowę ciała, włosy długie, czarne ze śladami siwizny (mogą być upięte w kok), oczy piwne.
W dniu zaginięcia ubrana była w popielatoszary żakiet, czarne półbuty na płaskim obcasie, jasnobrązowe rajstopy. Zaginiona zabrała ze sobą torbę na zakupy w czerwono-czarne paski i czarny portfel.
Kobieta cierpi na zaniki pamięci.
Proszę o wszelkie informacje o miejscu pobytu Marty pod nr tel. 507 815 800, 032 210 3554 lub z najbliższą jednostką policji pod numerem telefonu 997 lub 112.

sobota, 20 marca 2010
Licznik odwiedzin: 95493

Motylek:
motylek73@gazeta.pl
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: