Podczas ubierania choinki:
- Tata pac! Ksyzyś wesia bawki!
- Krzyś wiesza coś na choince... - mówi tata bez zapału, zajęty czymś innym.
- Nie! Bawki! (Nie coś, ale zabawki) - prostuje Hultajstwo.
* * *
Zatrzymujemy się na skrzyżowaniu na czerwonym świetle. Na rogu stoi żebrak z długą siwą brodą. Widzi przez szybę Smyka i zaczyna do niego machać ręką. Hultajstwo zauważa żebraka i jego bodę i woła:
- Mama, pac! Kołaj! (Mama, patrz! Mikołaj!)
* * *
Hultajstwo wczołguje się pod choinkę i oświadcza:
- Ksyzyś kopie tunel!
* * *
Po szale prezentowym, kiedy to Smyk dostał od każdego znajomego jakiś drobiazg pod choinkę/od Mikołaja/od Aniołka, rozpuszczone dziecko położyło się pod choinką i wystosowało żądanie:
- More prezent! (Więcej prezentów!)
Zarówno Mikołaj jak i Aniołek pozostali głusi na żądania Hultajstwa...
* * *
Jedziemy przez zaśnierzone miasto. Smyk otwiera zdumiony oczy i powtarza (całą drogę):
- Sencie sima! Sencie śnieg! (Wszędzie zima! Wszędzie śnieg!)
* * *
Pewnego wieczoru pojechaliśmy do nabogatszej dzielnicy naszego miasta obejrzeć dekoracje ze światełek na tamtejszych posiadłościach. A jest co oglądać bo światełek jest niemal tyle co na domu Grizzwaldów w filmie, który dawno temu widziałam jeszcze w Polsce (ktoś jeszcze pamięta ten film?).
Feeria świetlnych aniołów, reniferów, Mikołajów, o zwykłych sznurach zaznaczających kształt domu (z każdym oknem i drzwiami) i siatkach z żarówek na wszystkich drzewach wokół każdej posiadłości nie wspomnę.
Hultajstwo zachwyca się:
- O jany! O ja nie moge! O jeeeeej!
* * *
finka - choinka
fejka - światełka





Niech się spełnią świąteczne życzenia,
Te łatwe i te trudne do spełnienia.
Niech się spełnią te duże i te małe,
Te mówione głośno lub wcale,
Niech się spełnią wszystkie krok po kroku
W nadchodzącym nowym roku!
Obiecałam prezent pod choinkę. Niestety nie udaje mi się wstawić filmu z uTube.
W związku z tym proszę kliknąć na link poniżej, i ten łańcuch choinkowy zaprowadzi Was pod moją choinkę.











Zasady przyznawania wyróżnienia skopiowałam z wpisu u Splocika, a są one następujące:


Wyróżnienie I love your blog, również przyznane przez Splocika.
Tym razem sprawa jest łatwiejsza, bo mam podać 7 blogów, które uwielbiam.
Jak już pisałam, jest wiele blogów, na które lubię zaglądać, choć ostatnio już powoli zaczyna brakować mi czasu na komentowanie, ale jest kilka wśród nich, które lubię najbardziej i zaraz z rana pędzę sprawdzić czy nie ma jakiegoś nowego wpisu:
Jest też jeden blog, na którym od jakiegoś czasu nie pojawiają się nowe wpisy, i już się nie poajwią. Dodawane mimo to komentarze świadczą o tym, że nawet w wirtualnym świecie można stać się sobie bardzo bliskim. Ten blog to blog Werki.
6 blogów, i niech tak pozostanie. Trudno mi zdecydować się na wybranie jednego spośród tylu lubianych przeze mnie.
Splociku, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za przyznane mi wyróżnienia!











Smyk już od dawna jest świadomy swoich potrzeb fizjologicznych i nawet miał okresy, kiedy załatwiał się do ubikacji, ale jak mu się ta atrakcja znudziła to wracał do pieluch. Skrzętnie wykorzystywał wszelkie zawirowania typu wyjazd do Polski czy choroby, zwłaszcza moje.
Jak pech to pech! Mama w końcu wyzdrowiała, nabrała sił i zdecydowanie zawołała:
Dosyć! Basta! Enough!
Decyzja zapadła, że koniec z pieluchami i nie ma od niej odwołania. Dzisiaj mijają dwa tygodnie od tego dnia.
Oczywiście Smyk tę decyzję oprotestował. Nie straszny był mu szlaban na słodycze czy bajki. Przez pierwsze 3 dni ani razu nie poprosił ani o jedno ani o drugie, bo miał zapowiedziane, że dostanie wtedy, jak się załatwi do nocnika.
Pierwszego dnia raz zrobił siku do nocnika, resztę w gacie. Wieczorem nastawiłam pranie.
Drugiego dnia dwa razy zawołał, że musi siusiu, reszta poszła w gacie. Wieczorem nastawiłam pranie.
Trzeciego dnia nastąpiła eskalacja akcji protestacyjnej Hultajstwa - cały dzień załatwiał się tylko i wyłącznie w majtki, tak, że zabrakło nam czystych. Spodni nie, bo ma sporo, ale pod koniec dnia i tak biegał po domu z gołym tyłkiem. Pojechałam do sklepu dokupić majtek. Tego dnia dwa razy nastawiałam pralkę. Pełną.
Przyznam, że byłam zrozpaczona. Mąż sugerował odpuszczenie sobie, ale wyjaśniłam mu, że to jest próba sił. Ten kto pierwszy odpuści będzie przegrany na całej linii i to nie mogę być ja, bo ileż dziecko ma chodzić w pieluchach?
Czwartego dnia nastąpił przełom. Smyk zaczął wołać, że potrzebuje do toalety. I już tak zostało. Częstotliwość prania wróciła do normy. Apetyt Smykowi zmalał - za każdym razem jak się załatwi do nocnika/ubikacji dostaje cukierka albo żelka.
Do rytuału weszło samodzielne wynoszenie przez Hultajstwo nocnika do łazienki i wylewanie zawartości do muszli oraz spłukiwanie wody. I to tylko do tej małej toalety, bardziej oddalonej niż łazienka. Dziwne, ale jeszcze nic się po drodze nie wylało na podłogę.
Oczywiście zdarzają się wypadki, oraz celowa dywersja - dziwnym trafem Hultajstwo zawsze zleje się w majtki jak rozmawiam przez telefon z tatą. Coś mi tu zalatuje zazdrością. W nocy też są pieluchy i w czasie drzemki w ciągu dnia.
W przedszkolu Hultajstwo nie chce mówić paniom, że musi siusiu i leje w gacie. Jak zrobi kupę to wdrapuje się na stół do zmieniania pieluch i czeka, aż któraś pani go zauważy i przyjdzie mu zmienić pieluchę.
Poza domem doszły nam nowe atrakcje: szukanie toalety w sklepie w trakcie zakupów (na szczęście z tym akurat nie ma tutaj problemów) oraz zatrzymywanie się w McDonaldsie na siusiu, bo za daleko do domu.















Celowo zwlekałam z wpisem na temat Halloween tak długo, ale nie będę się wywnętrzać dlaczego.
Tamtego dnia tak wyszło, że mimo że byliśmy umówieni ze znajomymi, żeby razem chodzić na żebry, tzn. za tymi cukierkami z całą bandą dzieciaków, do czego byliśmy ze Smykiem dobrze przygotowani (Smyk miał przebranie rycerza a mama gustowny kapelusz czarownicy), zostaliśmy w domu obdarowując łakociami nieliczne dzieciaki, które zabłąkały się pod nasz dom (dobrze oznakowany lampionami i świeczkami). Hultajstwo od rana paradowało w takim oto stroju:

Niezbyt rycerska poza
Wieczorem przyszedł do nas sąsiad z ogniem szaleństwa w oczach i żądaniem, że KONIECZNIE musimy przyjść do niego, bo chce wystraszyć Smyka. Chciałam pójść sama, bo duchy i trzylatek to niekoniecznie najlepsze połączenie, ale Smyk się uparł i poszedł ze mną. A sąsiad zamontował sobie mikrofon i głośnik na zewnątrz i straszył przechodniów "piekielnymi" dźwiękami.Na pozór wyglądało, że Smyk nie zwrócił nawet na to uwagi, ale w pewnym momencie złapał mnie mocno za rękę i zawołał:
- Ksyzyś łona domu! Ksyzyś ducha ne! (Krzyś chce do domu! Krzyś nie chce ducha!)
I tak płakał aż dotarliśmy do domu, a potem przez cały weekend dawał wyraz swojemu strachowi przed duchem. Aż w końcu oswoiliśmy ducha czytając książeczkę o małym duszku, który bardzo przypominał małego chłopczyka takiego jak Smyk (trochę się napracowałam wymyślając na nowo treść i dopasowując ją do obrazków tak, żeby nie było o straszeniu.)
Czasem jeszcze się Smykowi przypomni duch, wówczas zapewnia mnie, że:
- Ksyzyś, idź a ducha a sio! (Jak przyjdzie duch to go Krzyś wygoni!)
- A ducha kam a Ksyzyś kija a bam bam! (Jak przyjdzie duch to go Krzyś zleje kijem!)
- Domu ducha ne. Ducha a Koc! (U nas w domu duchów nie ma. Duchy mieszkają u Skota.)
W porywach odwagi wypuszczamy się z Hultajstwem na poszukiwania duchów do kuchni, albo do sypialni (wiadomo - duchy mieszkają pod łóżkiem), ale koniecznie przy zaświeconym świetle...

31 października minęły również dwa lata odkąd mozolnie stukam Okruchy. Jakoś nie byłam w nastroju do hucznych obchodów. Prawdę powiedziawszy to nadal nie jestem. Bardziej zdziwiona, że to moje pisanie trwa już tak długo.

Zabawa czytelnicza, do której zaprosiła mnie Makneta
1. O jakiej porze dnia najczęściej czytasz?
Najczęściej czytam wieczorem, kiedy zaśnie już Smyk, ewentualnie w weekendy w czasie jego popołudniowej drzemki.
2. Gdzie czytasz?
Gdzie się da. Wieczorem czytam w łóżku. Popołudniu siedząc w fotelu lub na wersalce. Czasami rano przy kuchennym stole. Czytam też w samochodzie (czekając - nie w trakcie jazdy), w poczekalniach a w minioną sobotę czytałam na basenie czekając na pluskających się Smyka i męża.
3. Jeśli czytasz na leżąco to najchętniej na plecach czy na brzuchu?
Zdecydowanie na brzuchu. Jeśli już na plecach, to w pozycji półsiedzącej, oparta o kilka poduszek pod plecami.
4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?
Mam ulubionych autorów wśród różnych gatunków. Ponieważ mam ograniczony dostęp do literatury w języku polskim, czytam wszystko co mi wpadnie w ręce (po angielsku czytać nie lubię).
5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś?
Z racji miejsca zamieszkania moje zakupy książkowe (w języku polskim) są dość specyficzne: rzadko, za to hurtowo. Ostatnie zakupy wyglądały tak:
Jeździec miedziany, Paullina Simons
Piątkowy Klub Robótek Ręcznych, Kate Jakobs
Sklep na Blossom Street, Debbie Macomber
Skrawki życia, Debbie Macomber
Samotność w Sieci. Tryptyk, Janusz Leon Wiśniewski
Tam, gdzie spadają Anioły, Dorota Terakowska
Tato, William Wharton
Trzech panów w łódce nie licząc psa, Jerome K. Jerome
W pętli, Nicholas Evans
Zielona mila, Stephen King
Pomijam książki dla mojego dziecka, których kupuję sporo, ale to temat na odrębną ankietę.
6. Co czytałaś ostatnio i co czytasz aktualnie?
Wczoraj skończyłam Spadkobierców Williama Goldinga, a dzisiaj mam zamiar zacząć czytać Kopciuszek, który zjadł wilka Katarzyny Bzowskiej-Gudmundsson.
7. Używasz zadładek czy zaginasz rogi?
Zaginanie rogów, tak jak pisanie po książkach to barbarzyństwo i brak manier.
Jako zakładek używam kartek urodzinowych i świątecznych, które stoją sobie na półce nad kominkiem: jedna książka = jedna kartka.
8. Co sądzisz o książkach do słuchania?
Lubię, ale te czytane przez dobrego lektora. Dobrze się przy nich robótkuje.
W czasach szkolnych był to też wyśmienity sposób na nudne lektury, nad którymi trudno się było skupić.
9. Co sądzisz o e-bookach?
Spróbowałam raz - to nie dla mnie.
Do zabawy zapraszam Karri Angel, Poziomkę, oraz Marudniastego . Zabawa jest dobrowolna - jeśli ktoś na nią nie ma ochoty - nie ma sprawy. Osoby mające ochotę pobawić się a nie wskazane paluchem przeze mnie jak najbardziej mogą się pobawić i umieścić u siebie ankietę.

PS
Wybaczcie bałagan z czcionką - nie udaje mi się zlikwidować wytłuszczenia - WP jak zwykle stara się jak może żeby mnie przekonać do przenosin na inny portal!

















sobota, 20 marca 2010
Licznik odwiedzin: 95493

Motylek:
motylek73@gazeta.pl
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: