Pod koniec września natrafiłam na listę 100 książek, które każdy powinien przeczytać.
Lista została opracowana przez BBC a w moje oczy trafiła na blogu Truscaveczki, która z kolei ściągnęła ją z blogu Agaty.
Niestety na liście nie ma polskich tytułów.
Zaproponowałam nawet Truscaveczce utworzenie polskiej listy, ale potem sobie to przemyślałam w domciu i proponuję utworzenie polskiego dodatku do listy już istniejącej, obejmującej wszak pewien kanon literatury.
Na dobry początek zamieszczam kilka tytułów, wartych przeczytania moim zdaniem. Pobawmy się razem: proszę podajcie w komentarzach propozycje a ja będę sukcesywnie dopisywać do listy. Kiedy osiągnie ona jakieś 20-30 tytułow, będzie ją można puścić w świat na zasadzie listy BBC. Co wy na to?
Na dobry początek zamieszczam kilka tytułów do polskiego dodatku do listy BBC:
1. Saga o Wiedźminie - Andrzej Sapkowski
2. Tam, gdzie spadają anioły - Dorota Terakowska
3. Madame - Antoni Libera
4. Samotność w sieci - Janusz L. Wiśniewski
A oto i lista BBC wraz z dołączoną do niej intrukcjł obsługi:
1. Pogrub te tytuły, które przeczytałeś/-łaś.
2. Użyj kursywy przy tych, które masz zamiar przeczytać.
3. Podkreśl te książki, które kochasz/uwielbiasz/bardzo lubisz.
4. Wykreśl te tytuły, których nie masz zamiaru czytać, albo byłaś/-łeś zmuszona/-y przeczytać za czasów szkolnych i je znienawidziłaś/-łeś.
5. Umieść to na blogu.
Lista jest częściowo po angielsku, ale w miarę możliwości czasowych przetłumaczę pozostałe tytuły.
No to bez żadnego oszukiwania:
1. Duma i uprzedzenie - Jane Austen
2. Władca pierścieni - JRR Tolkien
3. Jane Eyre - Charlotte Bronte
4. Seria o Harrym Potterze - JK Rowling
5. Zabić Drozda - Harper Lee
6. Biblia
7. Wichrowe Wzgórza - Emily Bronte
8. 1984 - George Orwell
9. Mroczne materie - Philip Pullman
10. Wielkie nadzieje - Charles Dickens
11. Małe kobietki - Louisa M Alcott
12. Tess D'Ubervilles - Thomas Hardy
13. Paragraf 22 - Joseph Heller
14. Dzieła wszystkie Szekspira (wszystkich nie przeczytałam, ale całkiem sporo)
15. Rebecca - Daphne Du Maurier
16. Hobbit, czyli tam i z powrotem - JRR Tolkien -
17. Birdsong - Sebastian Faulks
18. Buszujący w zbożu - JD Salinger
19. Żona podróżnika w czasie - Audrey Niffenegger
20. Miasteczko Middlemarch - George Eliot
21. Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell
22. Wielki Gatsby - F Scott Fitzgerald
23. Samotnia - Charles Dickens
24. Wojna i pokój - Leo Tolstoy
25. Autostopem przez Galaktykę - Douglas Adams
26. Znowu w Brideshead - Evelyn Waugh
27. Zbrodnia i Kara - Fyodor Dostoyevsky
28. Grona gniewu - John Steinbeck
29. Alicja w Krainie Czarów - Lewis Carroll
30. O czym szumią wierzby - Kenneth Grahame
31. Anna Karenina - Leo Tolstoy
32. David Copperfield - Charles Dickens -
33. Opowieści z Narnii - CS Lewis
34. Emma - Jane Austen
35. Perswazje - Jane Austen
36. Lew, czarownica i stara szafa - CS Lewis
37. Chłopiec z latawcem - Khaled Hosseini
38. Kaptan Corelli - Louis De Bernieres
39. Wyznania Gejszy - Arthur Golden
40. Kubuś Puchatek - AA Milne
41. Folwark Zwierzęcy - George Orwell
42. Kod Leonarda Da Vinci - Dan Brown -
43. Sto lat samotności - Gabriel Garcia Marquez
44. Modlitwa za Owena - John Irving
45. The Woman in White - Wilkie Collins
46. Ania z Zielonego Wzgórza - LM Montgomery
47. Z dala od zgiełku - Thomas Hardy
48. Opowieść podręcznej - Margaret Atwood
49. Władca Much- William Golding
50. Pokuta - Ian McEwan
51. Życie Pi - Yann Martel
52. Diuna - Frank Herbert
53. Cold Comfort Farm - Stella Gibbons
54. Rozważna i Romantyczna - Jane Austen
55. A Suitable Boy - Vikram Seth
56. The Shadow of the Wind - Carlos Ruiz Zafon
57. Opowieść o dwóch miastach - Charles Dickens
58. Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley
59. The Curious Incident of the Dog in the Night-time - Mark Haddon
60. Miłość w czasach zarazy - Gabriel Garcia Marquez
61. Myszy i ludzie - John Steinbeck
62. Lolita - Vladimir Nabokov
63. Tajemna historia - Donna Tartt
64. The Lovely Bones - Alice Sebold
65. Hrabia Monte Cristo - Alexandre Dumas
66. W drodze - Jack Kerouac
67. Juda nieznany - Thomas Hardy
68. Dziennik Bridget Jones - Helen Fielding
69. Dzieci północy - Salman Rushdie
70. Moby Dick - Herman Melville
71. Oliver Twist - Charles Dickens
72. Dracula - Bram Stoker
73. Tajemniczy Ogród - Frances Hodgson Burnett
74. Zapiski z małej wyspy - Bill Bryson
75. Ulisses - James Joyce
76. Szklany Klosz - Sylvia Plath
77. Jaskółki i Amazonki- Arthur Ransome
78. Germinal - Emile Zola
79. Targowisko Próżności - William Makepeace Thackeray
80. Possession - AS Byatt
81. Opowieść Wigilijna - Charles Dickens
82. Atlas chmur - David Mitchell
83. Kolor purpury - Alice Walker
84. Okruchy dnia (też: U schyłku dnia) - Kazuo Ishiguro
85. Pani Bovary - Gustave Flaubert
86. A Fine Balance - Rohinton Mistry
87. Charlotte's Web - EB White
88. The Five People You Meet In Heaven - Mitch Albom
89. Przygody Sherlocka Holmesa - Sir Arthur Conan Doyle
90. The Faraway Tree Collection - Enid Blyton
91. Jądro ciemności - Joseph Conrad
92. Mały Książe - Antoine De Saint-Exupery
93. Fabryka os - Iain Banks
94. Wodnikowe wzgórze - Richard Adams
95. Sprzysiężenie osłów - John Kennedy Toole
96. Miasteczko jak Alice Springs - Nevil Shute
97. Trzej Muszkieterowie - Alexandre Dumas
98. Hamlet - William Shakespeare
99. Charlie i fabryka czekolady - Roald Dahl
100. Nędznicy - Victor Hugo
Nie wiem czym się kierowały osobę przygotowujące tę listę - ja bym kilka tytułów podmieniła na inne, ale widać nie znam się.
Przeczytałam 39 ze 100 wymienionych powyżej książek. To dużo czy mało?





MÓJ WYMARZONY SWETER
Warunki udziału:
1. Pierwszy etap
- narysować sweter o jakim się marzy, projekt musi być oryginalny, nieskopiowany z istniejących projektów
- nadesłać do dnia 31 października, do godziny 00;00 na adres:
Nagroda pierwsza - sweter wykonany przez Mafię według projektu zwycięzcy
Nagroda druga - 100zł zniżki na zakupy w sklepie Mafii,
Nagroda trzecia - 80zł zniżki
Nagroda czwarta - 50zł zniżki
Zastrzegamy inny podział nagród
W konkursie nie mogą uczestniczyć członkowie rodziny Mafii.











![:-] :-]](http://i.wp.pl/a/i/blog/emot/smile23.gif)

Znacie te różne pojazdy dla dzieci na żetony? Różne koniki, autka, cężarówki etc?
Jak przez mgłę pamiętam je z dzieciństwa - choć wydaje mi się, że pojawiły się pod koniec mojego dzieciństwa i nie było ich zbyt wiele. Ale może pamięć mnie zawodzi.
Teraz jest ich w każdym razie sporo, zazwyczaj przy wyjściach z centr handlowych.
Wizyta w jednym z oddziałów banku to konik w koszmarnym kolorze pomarańczowym (brrrr! nienawidzę tego koloru!) za jedyne 25 centów za przejażdżkę. Każda wizyta w tym oddziale banku (lub sklepie przy nim - wejście jest jedno do obu) to 2-4 ćwierćdolarówki czyli 2-4 przejażdżki Smyka na koniku.
Przy wyjściu z innego sklepu Hultajstwo wypatrzył ostatnio piękny niebieski samochód. No dobrze, akurat miałam 2 ćwierćdolarówki, bo uruchomienie tego cuda kosztuje dwa razy więcej niż konika (konie mechaniczne widać droższe niż te żywe), więc Smyk sobie trochę pokręcił kierownicą w rytm kiwającego się autka.
Ale jeden kurs to za mało!
A w portmonetce rodzicielki jedynie banknoty (a i tych niewiele).
Trzeba było udać się do kasy i rozmienić dolara. I wytłumacz tu dziecku, że ma opuścić ten piękny pojazd i gdzieś iść po coś, czego pojąć nie jest w stanie, A przecież samego go tam nie zostawię.
Perswazje trochę trwały, ale obeszło się bez płaczu i udaliśmy się do kasy.
Teraz jeszcze trzeba było odczekać, aż kasjerka skończy obsługiwać klientkę, która musiała wygrać sporo kasy w totka, bo wyglądało na to, że pół sklepu wykupiła.
W końcu dostaliśmy zapasik odpowiednich monet i tylko ciężko mi było nadążyć z wózkiem z zakupami za Smykiem, który pogalopował do samochodu aż się za nim kurzyło. Albo kurzyłoby się, gdyby podłoga w sklepie nie była tak wypucowana...
Kolejny przejechany dolar zaspokoił pragnienia dziecka i mogliśmy udać się do naszego samochodu, w którym dziecię niestety jeździ li i jedynie w swoim foteliku, i do tego zapięty w pasy...
Mój sąsiad lubi znosić do domu różne rupiecie.
Ostatnio ktoś mu dostarczył przyczepkę pełną różności po pewnej zmarłej starszej pani.
Zostałam zachęcona do poszperania i wybrania sobie co mi się spodoba.
Zostałam więc posiadaczką czterech tamborków (6, 7, 8 i 10 cali) oraz kilku mniejszych i większych skrawków materiałów, głównie w motywy bożonarodzeniowe.
Tamborki bardzo spodobały się Hultajstwu. Zakładał je sobie na rączki, na głowę, toczył je, aż w końcu ułożył je na podłodze, przykrył kartką papieru A4 i oświadczył, że tamborki teraz Psio!, czyli śpią.
A ostatnia zabawa w rysowanie kredą po podjeździe sąsiadów tak spodobała się Hultajstwu, że teraz co chwila zarządza odwiedzenie sąsiadów, kierując się w stronę ich domu i mówiąc "Linda i Koc" (Linda i Skot).
Już jesień. Poranek taki ciemny, ponury. Wprawdzie nie pada, ale sam brak słońca i ta niskość ołowianych chmur sprawia, że czuję się podle, mam fatalny nastrój i boli mnie głowa.
A jeszcze kilka dni temu panoszyło się lato.
We wtorek wracamy ze słonecznego parku po dłuuugim spacerze i zanim zdążyłam zamknąć drzwi do garażu przylazł sąsiad.
Nie byłam rada tej sąsiedzkiej wizycie. Zmęczona i głodna marzyłam o czekającej na nas zupie pomidorowej ze świerzych pomidorków z ogródka.
Ale mój sąsiad to mistrz świata w przychodzeniu nie w porę oraz niezauważaniu, że nie jest akurat w danym momencie mile widziany.
Zapewnie przeprosiłabym go grzecznie i pożegnała się, ale przybiegły za nim jego wnuczki (3 lata i 1.5 roku) i Smyk zapragnął ich towarzystwa. No dobra, niech będzie, przymusowe odchudzanie nie zaszkodzi.
Poszliśmy przed dom sąsiada, który KONIECZNIE musiał mi coś pokazać, między innymi tablicę do rysowania kredą dla wnuczek, tylko kredy nie było.
Zemsta bywa słodka:
- Ja mam kredę w domu, zaraz przyniosę!
Przybiegłam z zapasem kredy, krakersami, Colą i aparatem.
Tablica szybko znudziła się dzieciakom, więc rysowanie przeniosło się na beton przed garażem.

Hultajstwo, wnuczki i pies sąsiada
Zabawa była przednia. Sąsiad rozłożył jakąś starą kołdrę, więc umościliśmy się wygodnie, ja zapychałam kiszki pustymi kaloriami a dzieci wyżywały się artystycznie.

Dzieło młodych artystów
W końcu zabrakło już czystej przestrzeni przed garażem, na chodniku oraz na ciałkach Milusińskich. Szkraby wykazały się inwencją twórczą i ozdobiły sąsiadom cokoliki wokół roślinności przed domem:

A na koniec jeszcze troszkę sobie pobiegały wokół magnolii - szkoda, że nie udało mi się nagrać ich radosnego śmiechu.

A po skończonej zabawie, wzięłam Hultajstwo za fraki i zaniosłam prosto do łazienki, do wanny. Na szczęście kreda łatwo schodzi i z brzuszka i z chodnnika.
Plac zabaw, na którym wczoraj bawiliśmy się ze Smykiem, najechała horda siódmoklasistów. 70 sztuk.
Gwoli ścisłości muszę napisać, że chwilę przed nauczyciel zapytał wszystkich rodziców na placu, czy im takie towrzystwo nie będzie przeszkadzało.
"W praniu" okazało się, że nadmierne zagęszczenie takich dużych osobników oraz hałas przeszkadzają Smykowi, który z żałosną miną stwierdził Dombu, zarządzając tym samym powrót do domu. A normalnie to nie można go w cztery konie wyciągnąć z placu zabaw!
W drodze powrotnej, stojąc na skrzyżowaniu wypatrzyliśmy łalu-łalu, czyli wóz strażacki. To obok śmieciarki kolejny ulubiony pojazd Smyka.
Straż pożarna ma bazę kilka przecznic od naszego domu, więc wiadomo było dokąd pojazd zmierza, zwłaszcza, że nie było widać ani słychać żadnych oznak pośpiechu.
Nam też nie spieszyło się, więc pojechaliśmy za strażakami, i zatrzymałam samochód na przeciwko budynku straży, bokiem, żeby Hultajstwo mogło sobie pooglądać.
Staliśmy tak centralnie i bezczelnie na przeciwko a Smyka widać było przez okno samochodu, że kierowca od razu załapał o co chodzi i ku uciesze małego fana swojej profesji włączył wszystkie migające białe, czerwone i niebieskie światełka machając przy tym przyjaźnie ręką. Wprawdzie sygnału nie włączył, ale Smyk i tak był w siódmym niebe.
Jeszcze trochę postaliśmy i pooglądaliśmy aż zamknęły się drzwi garażu, i w końcu mogliśmy zwolnić posterunek i wrócić do domu.
Dość długo szukałam ciekawego wzoru na niebieską włóczkę Countryside zakupioną po promocyjnej cenie wiosną w Taiga Yarns (Kolor włóczki to Light Blue, 50% wełna/50% akryl, 250 m/100g).
Inspiracja przyszła z Berroco:

Model Eastlake
Sweterek na zdjęciu piękny, ale kilka rzeczy postanowiłam pozmieniać.
Przede wszystkim nie znoszę rękawów 3/4 ani takich głębokich dekoltów w jesienno-zimowych swetrach bo łatwo marznę, więc to musiało zostać zmienione, i zostało.

To zdjęcie najlepiej oddaje kolor włóczki.
Zdecydowanie nie podobał mi się też dół, więc pogrzebałam w książkach na półce i wymyśliłam sobie motyw Leaf Edging z The Knitters Handbook (Eleanor Van Zandt):

Leaf Edging
Liściasty motyw przewodni z przodu to Twin Leaf z książki Knitting on the edge (Nicky Epstein):

Twin Leaf
Niestety te dziureczki nad oczkami lewymi nie chciały wyjść jak należy a szkoda, bo bardzo mi się podobają - widać nieodpowiednia włóczka.
Sweterek robiłam na drutach US5 (3.75 mm) oraz US6 (4.25 mm).
Wprawdzie producent zaleca druty US3-5 (3.25-3.75 mm), ale po zrobieniu już jednego swetra z tej włóczki na drutach US5 (3.75 mm) (pisałam o nim tutaj) doszłam do wniosku, że US6 (4.25 mm) są bardziej odpowiednie - luźniejszy splot nadaje dzianinie lekkości, zwłaszcza po praniu.
Dzisiaj sporo zdjęć, ponieważ nie mogłam się zdecydować, które z nich wybrać - wszystkie mi się podobają, mimo przekłamanych kolorów!
No to na koniec - jeszcze jedno:





Jeszcze w objęciach Morfeusza, ale powoli zaczyna docierać do mnie to co na jawie.
Najpierw w postaci sapania nad uchem.
Aha! Hultajstwo już nie śpi. Aż dziw, że tak grzecznie czeka aż ja się obudzę.
Staram się leżeć spokojnie udając, że ciągle jeszcze śpię, ale sapanie nie ustaje, więc otwieram oczy.
"Hi!" woła do mnie moje dziecko, promiejąc radością.
A potem dostaję buziaka w czółko, i jeszcze w oko, w nos, w policzek.
Jakby było mało, dziecko delikatnie głaska mnie po policzku i słodko się do mnie uśmiecha.
To co, że jest 6.40 rano.
Kto by na to zwracał uwagę w obliczu TAKIEGO przebudzenia?
W miniony weekend moi sąsiedzi mieli yard sale.
Zawsze użądzają takę sale na początku i końcu lata. Zazwyczaj podrzucam im kilka rzeczy, których chciałabym się pozbyć. Często też posiedzę sobie troszkę i pogadam z sąsiadem, który kiedyś opiekował się Smykiem. Oczywiście towrzyszy mi Hultajstwo.
I zawsze coś sobie upatrzy w tym zbiorze rzeczy różnych i przysmyczy do domu.
Wczorajsze popołudnie wpisało się w dotychczasowe utarte schematy.
Od wczoraj mamy więc w domu niewielki domek dla lalek, nie wiem jakich bo nie siedzę w temacie zabawek dla dziewczynek, ale mieszą się do niego ludziki z Duplo.
Wczoraj Smyk kąpał się z domkiem - kąpiel trwała więc jakieś 1.5 godziny i została brutalnie przerwana przez mamę, która też chciała się w końcu umyć przed snem.
Tak, potem domek wylądował z nami w łożku. Kiedy Milusiński zasnął, położyłam go obok łóżka (domek, nie dziecko). Rano pierwsze słowa Hultajstwa to było pytanie o domek. Domek pojechał z nami do przedszkola. Pod przedszkolem histeria bo mama nie pozwoliła zabrać zabawki do przedszkola. Ło matko! Bardziej mu się ten domek podoba niż wszystkie ciężarówki i motory razem wzięte!
łana, tuła, tri, hor
To "cztery" w jego wydaniu brzmi dokładnie jak angielskie whore, czyli dość dosadne określenie pani parającej się najstarszą profesją świata.
Tak więc ćwiczenie liczenia w miejscach publicznych odpada.



Patrzę we wskazanym kierunku i zaczyna się zabawa:
- Linie wysokiego napięcia?
- No!
- Słup?
- No!
- Ciężarówka?
- No!
- Pan na motorze?
- No!
- Znak?
- No!
- Chmury?
- No!
- Czerwone światło?
- No!
- Lusterko?
- No!
- Pilot do garażu?
- No!
(Już pewnine wiecie, w którym kierunku Hultajstwo wycelował swój paluszek...).
Możliwości powoli wyczerpują się. Dziecko coraz bardziej się irytuje, ja rozpaczliwie usiłuję wpaść na to o co mu chodzi. Chwytam się pewnej myśli jak tonący żyletki. Wskazuję kawałek jakiegoś liścia przylepionego do szyby w górnym rogu po stronie kierowcy (wielkości 1x1 cm) i pytam:
- To?
- JA!!! (TAK)
Jedziemy sobie samochodem, nagle Hultajstwo woła:
- Miau!









Autorka fantastycznych tekstów na blogu
"Skąd jestem, dokąd idę, i ile mam jeszcze czasu?"
odeszła.
4 sierpnia, tętniak.
Nie sądziłam, że można kogoś znanego jedynie wirtualnie tak polubić.
Nie uwierzyłabym - do dzisiaj.
Teraz już wiem, że można.
Werka, szkoda, że tam dokąd poszłaś nie ma dostępu do sieci...


Smyk, sam, z własnej, nieprzymuszonej woli przyszedł do mnie i oznajmił mi, że chce zrobić kupę do nocnika.
Postanowienie zrealizował w 100 procentach ku własnej satysfakcji i radości mamusi.
Wydarzenie to przeżywał jeszcze przez dobre 15 minut, istnieje więc szansa na to, że zapamięta źródło tych radosnych doznań i powoli będziemy się żegnać z pieluchami.
O doniosłym wydarzeniu została poinformowana pani w przedszkolu, która okazała oczekiwany przeze mnie entuzjazm i ma się teraz wykazać czujnością na wszelkie objawy kontynuacji ze strony Hultajstwa.

poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 95706

Motylek:
motylek73@gazeta.pl
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: