Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 773 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Motylek teraz czyta: Carlos Ruiz Zafon "Marina"

Zdjęcia w galeriach.


Dereniowy maj

czwartek, 19 maja 2011 0:00

Maj już dawno temu przestał mi się kojarzyć z maturą.

Maj to bzy, a od kilku lat, derenie.

Smyk również upodobał sobie nasze drzewko, choć z nieco innych powodów - jest akurat odpowieniej wysokości, żeby pięciolatek mógł swobodnie na nie wchodzić.

Hultajstwo korzysta do bólu. Na zdjęciu poniżej wcina na gałęzi arbuza.

 

 

 

 

Pod koniec kwietnia dereń dopiero zaczynał kwitnąć. Dziesięć dni później można było go już podziwiać w całej krasie! Dziecko dało się nawet namówić na pozowanie:

 

 

 

 

Więcej zdjęć można pooglądać w tym wpisie sprzed roku

I jeszcze ogólny widoczek: dereń z naszym domem w tle:

 

 

 

 

Ta niebieska plamka ledwie widoczna to Smyk, a za domem widoczny jest dąb, choć ciągle jeszcze nieco łysawy - dopiero teraz zaczyna puszczać liście.

Na koniec -  derń wieczorową porą, na tle pięknego wieczornego nieba:

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Tulipany, ale nie tylko

środa, 20 kwietnia 2011 17:28

Kilka dni temu pokazywałam tulipany przed domem, to dzisiaj pora na te za domem.

W zasadzie to są to takie same tulipany, ale w połączeniu z niezapominajkami i pierwiosnkami tak ładnie wyglądają, że musiałam im zrobić zdjęcie:

 

 

 

 

 

 

 

Zakwitły już niektóre drzewka owocowe, porzeczki i jagody. Mam nadzieję, że przymrozki za bardzo im nie zaszkodzą i będziemy mieć w tym roku trochę owoców.

Poniżej dwa zdjęcia kwitnącej gruszy:

 

 

 

 

 

 

 

 

Anemony, jeszcze kilka dni temu w pąkach, dzisiaj też już kwitną. Na razie te niebieskie:

 

 

 

 

 

I jeszcze pod samym domem niebieska rabatka - wcześniej kwitły szafirki, teraz nastąpiła zmiana odcienia niebieskiego (a może to już raczej fioletowy a nie niebieski?) - nie wiem jak się te kwiaty nazywają. Cebulki dostałam od koleżanki i rosną sobie ciesząc oczy:

 

 

 

 

 

Z prawej strony widać trochę ciemiernika. 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Tulipany

piątek, 15 kwietnia 2011 22:50

Wiosną, kiedy kwiaty zaczynają kwitnąć, można się spodziewać częstszych wpisów im poświęconych.

Tydzień temu pokazywałam te tulipany:

 

 

 

 

Dziesięć dni później wyglądały tak:

 

 

 

 

I jeszcze jakiś czas takie pozostaną, ponieważ pogoda sprzyja dłuższemu żywotowi tulipanów - jest chłodno, ale bez przymrozków czy śniegu.

Inny zakątek tulipanowy przed domem:

 

 

 

 

Ten niezbyt malowniczy płotek to ochrona przed zwierzątkami, które uparły się zrobić z mojej grządki toaletę.

Niezbyt piękna to zapora, ale skuteczna.

Kiedy Smyk przyuważył mnie z aparatem, zażądał, żeby i jemu zrobić kilka zdjęć.

 

 

 

 

Hultajstwo potrafi już sam wdrapać się na dereń przed domem co sprawia mu szaloną przyjemność - moja małpka skacze po drzewie kiedy tylko nadarzy się okazja. Nawet uważa, żeby przy wchodzeniu i schodzeniu nie podeptać rosnących pod drzewem kwiatów!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Wiosna to czy nie?

sobota, 09 kwietnia 2011 0:04

W zeszłym tygodniu cieszyliśmy się ciepełkiem 17-18 stopni, w tym tygodniu temperatura oscylowała wokół 9-10 stopni. Kwiecień-plecień...

Na szczęście wiosenne kwiaty to mali twardziele i nie dają się tak łatwo zmrozić!

Forsycja kwitnie już od dawna. Niestety posadzona jest w takim miejscu, że trudno zrobić ładne zdjęcie całości, chyba, że chce się koniecznie pokazać zbiorek przedmiotów różnych sąsiada. Pozostają zbliżenia i fragmenty:

 

 

 

 

 

Na szafirki zawsze można liczyć - mnożą się szybko, rosną bez problemu, kwitną przepięknie:

 

 

 

 

W tym roku nareszcie zakwitła kamelia. Posadzona dwa lata temu, w zeszłym roku nie raczyła zaszczycić nas kwiatami. W tym roku podkarmiłam ją odpowiednim nawozem, co najwyraźniej spodobało jej się. Zdjęcia całego krzaka nie będzie, bo wystaje zza niego kompostownik - docelowo kamelia ma go zasłaniać, ale jeszcze na tyle nie urosła.

 

 

 

 

Niezapominajki rozsiały się po całej rabatce i zaczynaj zerkać żabimi oczkami:

 

 

 

 

Usiłowałam zrobić też zdjęcie tulipanom, ale nie mogłam trafić na odpowiednie światło i wszystkie zdjęcia wychodziły albo zbytnio naświetlone, albo zbyt ciemne. Nie mam za bardzo czasu na poprawianie jakości komputerowo, więc tylko zdjęcie jednej kępki tulipanów przy pniu jesiona, przy samej ulicy. 

 

 

 

 

W zeszły piątek były same pąki. Dzisiaj już się żółcą kielichy. Może w ten weekend uda mi się zrobić nowe zdjęcie żeby pokazać różnicę. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Wiosennie

piątek, 01 kwietnia 2011 17:44

Wiosna obdarowała nas swym słonecznym uśmiechem - trzy dni z temperaturą +17/18 stopni!

Co więksi entuzjaści ganiają już w krótkich spodenkach i podkoszulkach - ja jednak jestem nieco bardziej ostrożna.

W ogródku wszystko dostało przyśpieszenia i roślinki pną się w górę w niesamowitym tempie.

Niestety od jutra wracamy do bardziej typowej wiosennej pogody - temperatura ma znowu być niższa i będzie padać.

To przez ciągłe deszcze nie byłam dotąd w stanie obfotografować tego co kwitnie w ogródku.

Dzisiaj zaledwie kilka zdjęć sprzed tygodnia.

 

 

 

 

Może jutro uda mi się coś złapać w obiektyw zanim zacznie padać - dzisiaj po pracy znowu jedziemy do parku co oznacza raczej marne szanse na sesję fotograficzną po powrocie do domu.

A kwitnie już więcej tulipanów, piękne są szafirki, forsycja już w zasadzie przekwita. Nawet kamelia ma w tym roku trochę kwiatów! W zeszłym roku nie zakwitła wcale...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

Niezaprzeczalnie

wtorek, 08 marca 2011 17:50

Niezaprzeczalnie wiosna!

Czyż można nie kochać krokusów? Ja je uwielbiam.

Czy mi się wydaje, czy w tym roku są jeszcze bardziej urocze niż w poprzednich latach?

 

 

 

 

 

 

 

 

W sobotę skopałam grządkę i posiałam marchewkę, groszek i buraczki. W niedzielę, tę samą grządkę skopały mi jakieś zwierzątka...

 

Wszystko rwie się do życia po zimie, pąki na bzach, porzeczkach - niebawem ukażą listeczki.

Forsycja już się powoli żółci, nawet Clematis ma już pierwsze liście!

Jak ja kocham wiosnę!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

Koliber i krokusy

czwartek, 03 lutego 2011 23:27

We wtorek, pierwszego lutego, wysiadając z samochodu po powrocie z pracy uwagę moją zwrócił delikatny ruch przy krzaczku Sarkokoki.

A cóż to takiego małego, z długim dziobem, machające skrzydełkami tak szybko? Przetarłam oczy ze zdumienia - koliber? W lutym? Do tej pory kojarzyły mi się z cieplejszymi rejonami Ameryki. Trzaskających mrozów u nas nie ma, ale jednak to nie klimaty podzwrotnikowe.

Jednak oczy mnie nie myliły. Pobiegłam szybko po aparat, ale kiedy wróciłam, kolibra już nie było. Pewnie zwabił go słodki zapach Sarkokoki, która kwitnie od jakiegoś czasu roztaczając piękny zapach przed domem. Poniżej wstawiam zdjęcie zrobione dwa lata temu. Różnica jest taka, że krzaki nieco podrosły, i kwiecia jest więcej, zapach jest więc bardziej intansywny.

 

 

 

 

Resztę popołudnia spędziłam sprawdzając co parę minut przez okno kuchenne, czy koliber nie wrócił. Niestety, nie zobaczyłam go już więcej, ale za to wypatrzyłam pierwszego w tym roku krokusa:

 

 

 

 

W zasadzie nie powinien mnie ten widok dziwić, Helleborus i Sarkokoka kwitną już od dawna, jak wspomniałam wcześniej, tydzień temu wypatrzyłam też pierwsze przebiśniegi:

 

 

 

 

Ponieważ śniegu u nas nie ma, przebijają się przez warstwę suchych liści...

Poczytałam trochę o kolibrach w internecie - dowiedziałam się, że zamieszkują tereny od połudnniowej Alaski do Ziemi Ognistej, więc już ich obecność zimą nie będzie mnie dziwić.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Magia jesieni

wtorek, 09 listopada 2010 18:26

 

Mój ogródek zamienił się wczoraj w miejsce magiczne:

 

 

 

 

Późnym popołudniem promienie słońca znalazły maleńkie okienko między horyzontem a ciężkimi, ołowianymi chmurami płaczącymi grubymi kroplami. Blask słońca zaczarował ogródek, wydobył najpiękniejsze odcienie jesiennych barw.

 

Ulotna chwila szybko minęła, ale aparat ją uwiecznił, nie przekłamał kolorów - jak czary to czary...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Niezbyt mile widziani goście

piątek, 15 października 2010 20:10

Co jakiś czas życie przypomina nam, że mieszkamy na dzikim zachodzie.
Biały człowiek dotarł do Oregonu ledwie ponad 150 lat temu, dzięki temu nie zdążył posiać spustoszenia wśród tutejszej zwierzyny a potem weszły w życie prawa chroniące naszych mniejszych braci.

I tak w naszym mieście, liczącym sobie ok. 150 tysięcy dwunożnych miszkańców, niczym wyjątkowym nie jest spotkać w swoim przydomowym ogródku, lub na ulicy w centrum miasta sarnę (ja spotkałam kiedyś matkę z młodym) czy stado dzikich gęsi skutecznie blokujących ruch uliczny.





Często zastanawiam się czy ktoś w  sąsiedzwie nie ma ula, bo na kwiatach roi się od pszczół - nigdy i nigdzie nie widziałam tylu naraz, jedynie w pobliżu pasieki. Już kilka razy likwidowaliśmy gniazda os, w tym roku przyszło nam eksmitować rodzinę wiewiórek, która sobie wynalazła spaniałe lokum w szczelinie u zbiegu spadów dachu. 

Z wiewiórkami to wogóle jest niezła checa. Jest ich multum, zatrzęsienie. Stołują się na grządkach, ale temu pomaga siatka. Sieją spustoszenie zakopując żołędzie i orzechy, a potem na wiosnę wyrastają mi takie nietypowe chwasty w  ogrodzie. Nasz dąb liczy sobie 50 wiosen. To dość spore drzewo, ale od pięciu lat nie udało nam się znaleźć pod nim ani jednego żołędzia a jedynie same bereciki. Wszystko wyjadają wiewiórki.

Ponieważ od jakiegoś czasu do łasuchowania przyłączył się szop, który wyjadł nam prawie wszystkie białe winogrona (i to drugi rok z rzędu), mąż postanowił coś z tym fantem zrobić i kupił łapki na wiewiórki i szopy. Łapki nie robią krzywdy zwierzątkom, które uwalniamy po wywiezieniu do lasu.

A kursujemy ostatnio do tego lasu dość często.

Pierwszego dnia, w ciągu czterech godzin, złapały się 3 wiewiórki.
Następnego poranka w klatce była kolejna, a do większej klatki złapał się... kot sąsiadów. Mieliśmy mały problem co z nim zrobić, bo przecież nie wywieźć do lasu, aż w końcu wypuściliśmy go na wolność. Mam nadzieję, że wyciągnął odpowiednie wnioski i omija nasz ogródek z daleka. 

W przeciągu dwóch tygodni wysiedliliśmy już 15 czy 16 wiewiórek. Smyk już przestał zwracać uwagę na kolejne wiewiórki w pułapkach i  już nie jeździ z tatą do lasu, żeby je wypuścić, już mu się znudziło. 
A wcale nie wydaje się, żeby tych wiewiórek jakoś ubyło w okolicy.

Tylko szop się nie daje złapać. Pewnie już nie przychodzi bo się białe winogrona skończyły, a te ciemne mu nie smakują...

I jeszcze mi się przypomniała dawniejsza historia z szopem.
Miałam ci ja takie stare ogrodowe adidaski. Zostawiałam je sobie na tarasie, przy drzwiach, i kiedy tylko chciałam wyjść do ogródka, były pod ręką (albo raczej pod nogą).

Aż pewnego dnia zniknęły. 

Znalazły się po dłuższym poszukiwaniu, kady winnym zakątku ogrodu, a po bliższej inspekcji okazało się, że coś odgryzło im sznurówki. Porządne bawełniane sznurówki, nie jakieś ślizgające się na zębach sztuczne włókno. 
Ogryzione przy samych dziurkach.
Smyk był już w wieku, że wiadomo było, że to nie On jest podejrzanym.

Padło na szopa.

Takie to zabawne zwierzątka te szopy.





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Odcienie fioletu

czwartek, 23 września 2010 19:09


Dni coraz krótsze, błękit nieba coraz częściej zasłania przesiąknięta wilgocią szarość, ale w ogródku ciągle jeszcze kwitnąco i pachnąco.

Dzisiaj, jak głosi tytuł, kolorem przewodnim będzie fiolet:

 

 

  

 

 

Jadwiszki - tak je pamiętam z dzieciństwa i pewnie już zawsze tak je będę nazywać choć właściwiej może by było używać nazwy: astry wieloletnie (tutaj garść informacji na temat astrów).

 

Chciałam je mieć w ogródku od zawsze, i w końcu mam, nawet w dwóch odcieniach, choć dugie zdjęcie wyszło nieostre, więc nie zamieszczam.

 

Na tle jadwiszek ładnie prezentują się biały Kosmos i  żółty Wrotycz:









Ciągle jeszcze kwitnie groszek pachnący, zniewala zapachem, zwłaszcza wieczorami:





I jeszcze na koniec zdjęcie rabatki i jej mieszkańców:









Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Kwiatowe duety

wtorek, 14 września 2010 18:07

Zapraszam do ogródka na wrześniowy koncert kwiatowy!

Duety:














Solistka:





I cała orkiestra:










Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Malwy i róże

piątek, 30 lipca 2010 23:15

Kilka zdjęć z ogródka.

Najpierw malwy - nasiona dostałam od koleżanki sąsiadki:











Jedna z róż, dwa zdjęcia tego samego kwiatu, tylko w różnych ujęciach:








I jeszcze inna róża, z tych w ulubionym kolorze:





Dwukolorowa pelargonia:





Różowy mix na tle niebieskiej hortensji:











Białość nieznana - nieodparcie kojarzy mi się z pierwszą komunią:





Chaberki - chabrowy i ... różowy!








Skromniutkie brateczki:





A na koniec bukiecik w wazonie:












Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Lipcowo-groszkowo

piątek, 09 lipca 2010 20:28

Jeżeli miałabym wybrać, który miesiąc lubię w ogródku najbardziej, nie wiedziałabym. Każdy jest szczególny i wyjątkowy, a wszystkie kwitnące rośliny mają tyle uroku!

Dzisiaj kilka zdjęć lipcowych. 
Na pierwszy ogień kwiatuszki, nazw których nie znam. 
Rozsadę dostałam od koleżanki, posadziłam, nie zmarniało, cieszy oczy.

Uzupełnienie 13 lipca 2010: 
Dzięki uprzejmości Ewy i Krystyny już wiem, że biały kwiatek to wrotycz maruna a czerwony to penstemon. 
Bardzo Wam dziękuję dziewczyny!
Uzupełniam podpisy pod zdjęciami:



Na zdj.: Wrotycz maruna



Na zdj.: Penstemon na tle maruny


A teraz gwóźdź programu, czyli tytułowy groszek. Ten pachnący. Wysiałam gdze popadło: przy różach, przy płotku, przy śliwce. Pnie się w górę, pachnie zabójczo i cieszy oczy kolorami:

















Wieczorami wszystkie rośliny w ogródku są mocno zmęczone upałem (34-36 st w cieniu), ale podlewanie przywraca im życie.








Mam nadzieję, że groszek powysiewa się sam,  jak to groszek, i za rok znowu będzie umilał nam lato kolorami i zapachem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Piwonia

sobota, 12 czerwca 2010 0:53

Uwielbiam piwonie!
Posadziłam kilka w ogródku, ale jak w przypadku irysów, trochę to trwa zanim rozrosną się na tyle, żeby zacząć kwitnąć.
W tym roku cieszy moje oczy jasno-różowa:


 ;


Niestety padające deszcze trochę ją przygięły do ziemi, ale dzięki  temu bez wahania nacięłam kwiatów do wazonu - inaczej szkody by mi było i zostałyby na krzaku, gdzie pięknie komponują się z innymi mieszkańcami rabatki, choćby z szałwią:





Nie mogłam się zdecydować które ze zdjęć piwoni z szałwią mam opublikować, więc zamieszczam oba.





Z koleżanką często wymieniamy się roślinkami, których jeszcze nie mamy. Często nie znam nawet ich nazwy. Jak choćby tych uroczych niebieskich kwiatków pod spodem. Mogłabym sprawdzić w jakiejś publikacji, ale ostatnio z czasem strasznie krucho. 
Nie trzeba z resztą znać nazwy, żeby cieszyć się ich widokiem.





Anemony to tegoroczna nowość w moim ogródku. Czyż ten czerwony nie jest piękny?








Wczesną wiosną mąż wykopał kilka krzaków starych róż. Na ich miejsce zostały posadzone nowe a jedna z nich właśnie zaczęła kwitnąć:





Na koniec jeszcze dwa zdjęcia jaskrów, żółtych i amarantowach. 
Mam jeszcze białe, ale nie załapały się na sesję.











Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Smakowite wieści z ogródka

czwartek, 10 czerwca 2010 19:35

Czerwiec u mnie wyjątkowo deszczowy w tym roku. W ciągu trzech pierwszych dni miesiąca spadło trzy razy tyle deszczu co normalnie w ciągu całego miesiąca. To dane z 4 czerwca, a od tego czasu dalej pada z niewielkimi przerwami. Te niewielkie przerwy oznaczają tyle, że od początku miesiąca mieliśmy cztery słoneczne, bezdeszczowe dni. 

Kiedy znikają chmury, temperatura momentalnie idzie w górę, a że ogródek jest bardzo porządnie podlany, dopieszczone promieniami słonka rośliny rosną w oczach.

Powoli można łasuchować. 
Było już kilka truskawek, ale myłych i marnych.
Groszek zielony bujny, obsypany kwiatami, a ten wysiany wcześniej już ma strąki - przedwczoraj podjadłam sobie do woli - wiadomo, konkurencja do groszku na wywczasach w Polsce.



Na zdj.: Groszek


Maliny będę lada moment, akurat jak chłopaki wrócą do domu. U koleżanki już są - podjadłam sobie kilka dni temu. 



Na zdj.: Maliny


Mamy w ogródku hybrydy jeżyn o nazwie Marionberry. Pyszne, słodkie, bardzo aromatyczne owoce, ale wada Marionberry jest taka, że pleni się to jak jeżyny, więc trzeba bardzo uważać, żeby nie zarosło całego ogrodu. Trzymam więc to to pod kontrolą za pomocą sekatora i tnę ostro i często. I widać służy to krzakowi, bo obsypany jest kwiatami, co daje nadzieję na słodkie obżarstwo niebawem.



 Na zdj.: Marionberry


Mimo deszczu, zarówno czarne jak i czerwone porzeczki zaczynają nabierać kolorów. Porzeczki tutj nie są zbyt rozpowszechnione, a krzaczki w szkółce drogie. Moje krzaczki wyhodowane są własnoręcznie, od szczepki. 




Na zdj.: Czerwona porzeczka



Na zdj.: Czarna porzeczka


Krzaczki borówki amerykańskiej, posadzone cztery lata temu, nieco podrosły, choć nadal maleńkie. Ale i tak obsypane kuleczkami, póki co, zielonymi:



Na zdj.: Borówka amerykańska


Pięknie wyrosła marchewka. Ta wysiana w lutym nadaje się już do jedzenia, i choć posiałam ją głównie z myślą o Smyku, nie mogłam odmówić sobie przyjemności schrupania jednej na kolację. Ładnie rosną buraczki. Pory musiałam zlikwidować bo zaczynały kwitnąć. Nie nadanżam z przerobem sałaty - rośnie jak głupia i nawet ślimaki nie są w stanie dać jej rady. Za to pięknie rozprawiły się z ogórkami. Trzy razy wysiewałam i wszystko mi zeżarły. W końcu kupiłam mocno podhodowane sadzonki - też dały im radę. Poddałam się - w tym roku ogórków z własnego ogródka nie będzie.

Będą natomiast pomidorki i ziemniaczki. Smyk wprawdzie niechcący rozprawił się z moją rozsadą, ale poratowała mnie koleżanka, która zawsze ma nadmiar sadzonek i mimo, że obdarowuje nimi wszystkich znajomych, i  tak ma potem plantację pomidorów w swoim ogródku.

Sadzeniaki ziemniaków można tutaj kupić w sklepie, po 5 sztuk w torebce z instrukcją sadzenia i pielęgnacji - identycznie jak w pzypadku roślin ozdobnych. Mamy więc dwa gatunki i pierwszy raz od wyjazdu z Polski będziemy mogli skosztować młodych ziemniaczków.

Niestety nie będzie ani śliwek, ani gruszek. Kiedy kwitły drzewka, przyszły przymrozki i trzeba będzie się obejść smakiem. Taka sama sytuacja u wszystkich moich znajomych. Jedynie jabłonka jakoś się wywinęła. Zakwitła już po przymrozkach i dość sporo na niej jabłuszek. 



Na zdj.: Kwitnąca jabłonka



Na zdj.: Jabłuszko


Jeszcze za wcześnie, żeby stwierdzić jak się sprawy mają z winogronami. 

Podobno od piątku ma się wypogodzić i ma być cieplej. Dobrze by było, bo chwasty też rosną przecudnie i trzeba by się z nimi rozprawić.

Chyba zrobiłam sięgłodna...







Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Irysy

poniedziałek, 07 czerwca 2010 17:34

Pamiętem z dzieciństwa kolekcję irysów jednej z naszych sąsiadek - miała je w kilkunastu kolorach. Podczas gdy większość sąsiadów uprawiała w przyblokowych ogródkach warzywa, ona miała kosaćce. 



Na zdj.: Irysy w towarzystwie orlików.


Nie mogło ich zabraknąć przy moim domu. Kłącza, które można tutaj kupić w sklepie są takie maleńkie, że trzeba czekać 2-3 lata zanim rośliny zakwitną. Można oczywiście kupić dość spore kwitnące ośliny w donicach, ale wyhodowanie czegoś od takiej drobinki sprawia mi większą przyjemność.





Z wszystkich posadzonych kosaćców bródkowych, w  tym roku zakwitły mi dopiero w trzech kolorach: fioletowym z białym środkiem, niebieskim i kremowym. Te ostatnie zakwitły dużo później niż reszta. 





Mam nadzieję, że w przyszłym roku zakwitną już żółte, oraz te, które dostałam od koleżanki - nawet ona nie wie jakie to kolory, bo sama je od kogoś dostała i podzieliła się ze mną.





Kosaćce, czyli irysy - tutaj troszkę więcej na ich temat, a tutaj kilka słów na temat uprawy.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rododendrony

wtorek, 01 czerwca 2010 19:52

Koło domu rosną nam 3 rododenrony średniej wielkości (ok. 1,5 metra wysokości). Posadzili je poprzedni właściciele domu, i nie wiem czy ułożenie kolorystyczne odgrywało dla nich jakąś rolę, czy po prostu tak im wyszło, że rosną od najjaśniejszego do najciemniejszego. Dodatkowo kwitną nie w tym samym czasie, ale po kolei, od najjaśniejszego właśnie, tak że od marca do czerwca coś się różowi koło domu.

Rododendron najbliżej domu jest najjaśniejszy:





Zaczyna kwitnąć pod koniec lutego lub na początku marca, w tym czasie co forsycje. Zdjęcie poniżej zostało zrobione 13 marca.





Kiedy zaczynają opadać kwiaty pierwszego, rozkwita drugi rododendron, ten środkowy. Jego kwiaty są nieco ciemniejsze:





Jego kwitnienie przypada na czas kwitnienia derenia. Poniżej zdjęcie z 8 maja:





I znowu, kiedy zaczyna przekwitać środkowy rododendron, zaczyna kwitnąć ten ostatni, który ma kwiaty najciemniejsze, lekko bordowe:





Niestety kolor na zdjęciu jest przekłamany, w rzeczywistości jest dużo ciemniejszy, jeszcze ciemniejszy niż na zdjęciu poniżej (zrobionym w minioną niedzielę, czyli 30 maja):




 
Ostatni rododendron dopiero zaczyna kwitnąć. O ile nie przyjdą upały, a póki co wydaje się to mało prawdopodobne, bo pogodę mamy chwilowo taką jak w Polsce, to będę się cieszyć tym widokiem do końca czerwca.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Orliki

poniedziałek, 17 maja 2010 21:27

Orliki. czyli Aquilegia, lub Columbine (po angielsku). 
Tutaj link po polsku, tutaj po angielsku (więcej zdjęć).

Podobały mi się od zawsze, więc od jakiegoś czasu pracuję nad zebraniem kolekcji w swoim ogródku.

Najczęściej spotykane w ogródkach moich znajomych to orliki żółte:






Ja mam jeszcze kilka dwukolorowych: żółto-foletowych, żółto-różowych, żółto-czerwonych:











W zeszłym roku kupiłam orliki pełne: 





oraz ciemnoróżowe i bordowe z delikatnym jasnym ubarwieniem na końcach wewnętrznych płatków:








A dwa tygodnie temu wypatrzyłam w sklepie niebieskiego - wsadziłam doniczkę do koszyka bez namysłu. Na razie jest maleńki, z zaledwie dwoma niewielkimi kwiatami:






Jeszcze trochę miejsca w ogródku jest, jeszcze kilka orlików się zmieści.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Dereń i floksy

poniedziałek, 03 maja 2010 18:56

Oj dość dawno nie było niczego na temat ogródka! 
Zdjęć mam na komputerze masę, i w zasadzie nie wiem dlaczego tak się stało.
Dzisiaj nadrabiam zaległości, choć tylko częściowo.

Najpierw o floksach: phlox subulata, czyli floks szydlasty, lub jak kto woli creeping flox. 

Uwielbiam floksy, mogę bez końca podziwiać te barwne kobierce, które tworzą.
Do tej pory zebrałam w ogródku floksy białe, lila, z płatkami w biało-różowe paseczki i różowe. W sobotę dokupiłam jeszcze floksy amarantowe. Na razie są maleńkie, ale akurat te roślinki rozrastają się szybko i bezproblemowo.

To teraz kilka zdjęć:
















A żeby nie było tak monotematycznie, to teraz kilka zdjęć "dereniowatych":











Dereń kwiecisty, cornus florida, dogwood.
W zeszłym roku usunęłam bluszcz, który oplatał pień naszego derenia tak mocno i szczelnie, że miejscami wrósł się w korę. Myślę, że to przez ten bluszcz dereń marniał, kiepsko kwitł i mąż miał zamiar go wyciąć. Ale po usunięciu pasożyta, zasileniu i wyszeptanej prośbie nasze drzewko wróciło do życia i znowu cieszy nas swoim pięknem.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Hiacynty

piątek, 19 marca 2010 16:55

Od dłuższego czasu temperatura utrzymuje się u nas w granicach 8 - 15 stopni w dzień. W nocy mamy przymrozki. Ciekawe, że nie było ich w styczniu ani w lutym, pojawiły się dopiero teraz, w połowie marca.

W ogródku powschodziły już rzodkiewki, buraczki i marchewka.

Kwiatowo: nadal kwitną narcyzy (już od  miesiąca) i szafirki, powoli zaczynają kwitnąć tulipany.

Dzisiaj, jak w tytule, o hiacyntach.
Uwielbiam je!

Za domem rosną i pachną te szafirowe i jasnoniebieskie.





Nie wiem czy to obfitość porannego słońca po tej stronie domu, czy cecha odmiany pododuje, że właśnie one zaczynają kwitnąć jako pierwsze.





Przed domem rosną hiacynty jasnoróżowe i łososiowe. Te zaczynają kwitnąć nieco później.





Chcąc je obfotografować tego samego dnia, zwlekałam nieco i niestety niebieskie hiacynty są na zdjęciach trochę zniszczone przez deszcz.





Po kupieniu paczuszki pierwszych hiacyntów postanowiłam co roku kupować kolejny dostępny kolor - jak widać jeszcze mi trochę zostało do skompletowania kolekcji.

A na koniec jeszcze kępa szafirków, które mają się w moim ogródku wyjątkowo dobrze. Z 15 posadzonych 4 lata temu cebulek mam teraz całą łąkę szafirową. Tutaj tylko jedna kępka.







Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Wiosennie

poniedziałek, 01 marca 2010 21:10

Po kilku deszczowych dniach, wbrew prognozie, weekend zaskoczył nas piękną słoneczną pogodą.
Dzięki temu prace ogrodnicze posunęły się znowu do przodu, choć ja uczesniczyłam w nich w niewielkim stopniu ponieważ znowu się przeziębiłam .
Ale za to zrobiłam kilka zdjęć tego, co aktualnie kwitnie koło domu:





Forsycja, posadzona przez poprzednich właścicieli w beznadziejnym miejscu - w zakątku pomiędzy domem a dwoma skrzydłami płotu. Nie dość, że stanowczo za blisko domu, trochę po dachem i za rododendronem. Tak, żeby jej przez przypadek nie było widać.

Żółty kolor dominuje. Narcyzy w tym roku mają nieco mniejsze kwiaty - nie zasiliłam ich. Trochę przez to moje chorowanie, ale i dlatego, że wcześniejsza wiosna i mnie zaskoczyła. 
Tulipany "gonią" swoich żółtych kolegów - coraz więcej z nich wystawia główki pąków.






I jeszcze trochę narcyzów przed domem:






Żółty niebawem straci dominującą pozycję: kolej na szafirowy. Wśród sporej kępy szafirków kilka pojedynczych krokusów:






Bardzo lubię te dwukolorowe. Wczoraj właśnie na nich obserwowaliśmy pracowite pszczoły, które też już poczuły wiosnę i zabrały się za zapylanie.





I jeszcze kilka "pasiastych" krokusów w większej grupie:





Dobrze, że pszczoły się już zabrały za swoją robotę, bo w moim ogródku czeka na nie Ukwiecona Panienka:





Już nam ślinka leci na myśl o pierwszych własnych śliwkach. 
Póki co podziwiamy  kwiaty na pierwszym kwitnącym tej wiosny w naszym ogródku drzewku (śliwie):









Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Już za chwileczkę, już za momencik...

poniedziałek, 22 lutego 2010 23:26

Nie o "Piątek z Pankracym" mi chodzi.

Już za chwileczkę, już za momencik zakwitnie w moim ogródku śliwa posadzona w ubiegłym roku. 
Zdjęcie zrobione wczoraj:



Na zdj.: Pąki śliwy


Od czwartku do dzisiaj mamy piękną pogodę: w dzień +15/16 stopni i niebo bez jednej chmurki.
Od jutra ma się to zmienić - temperatura wpeawdzie ma się zmniejszyć tylko nieznacznie, ale nadciągają chmury i teraz deszcz podleje to co ostatnio podrosło w ogródku.



Na zdj.: Krokusy


Od tej pięknej pogody mąż dostał przypływu energii i w sobotę tyle zrobił w ogrodzie co normalnie przez miesiąc.

Chodzimy ze Smykiem na plac zabaw kiedy tylko się da. Wczoraj Hultajstwo jechał w obie strony na swoim trójkołowcy. Też "cierpiał" na nadmiar energii, więc ścigaliśmy się: Smyk na rowerku, ja na nogach. Momentami miałam problem mu dorównać.
Uspakajam, że nie urządzaliśmy tych wyścigów na drogach publlicznych, na których jeżdżą samochody, jedynie na parkowych alejkach.

Na wczorajszym spacerze zrobiliśmy też pozostałe prezentowane w tym wpisie zdjęcia.





A na placu zabaw, kiedy Smyk z pasją budował parkingi i drogi w piaskownicy, ja usadowiłam się na nagrzanym piasku i wystawiwszy buzię do słońca, rozkoszowałam się wiosennym ciepłem.







Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

El Niño

wtorek, 09 lutego 2010 18:15
Mamy w tym roku  El Niño
Nie będę się zbytnio rozwodzić nad definicją tego zjawiska, bo kto jest zainteresowany, może sobie poczytać na zalinkowanej stronie.
Skupię się raczej na jego wpływie na pogodę w moim zakątku.

Otóż lata, kiedy występuje El Niño charakteryzują się w Oregonie łagodnymi zimami (tej zimy śniegu u nas nie było wogóle a na płaskowyżu i w górach tyle, co kot napłakał), niewielkimi opadami (które zostają przesunięte na południe, do Kalifornii i Arizony) oraz wczesną wiosną. Tak 4-6 tygodni szybciej niż normalnie.

Tak więc w kwestii wiosny, w moim ogródku sprawa ma się tak:



Na zdj.: Kwitnące żółte krokusy.


Do Oregonu przenieśliśmy się 5 lat temu, pod koniec lata. Nasza pierwsza zima tutaj to była właśnie zima El Niño. Do tej pory pamiętam osłupienie, w jakie wprawił mnie widok kwitnących drzew i kwiatów na początku lutego. W następnych latach narzekałam, że wiosna spóźnia się przynajmniej o miesiąc. Teraz już wiem, że wcale tak nie było.



Na zdj.: Helleborus biały.


Wiosna zaczyna się panoszyć na całego. Forsycje zaczną kwintąć już niebawem, żonkile mają już pąki, rozchodnik wyrósł na jakieś 12 cm, nawet Clematis puszcza już listeczki. Helleborus kwitnie już od dawna. Krokusy od dwóch tygodni.



Na zdj.: Helleborus purpurowy.


Kiedy ja byłam u lekarza, chłopaki pojechali do szkółki i kupili drzewka czereśniowe i śliwę, poczym posadzili je w ogródku. To najbardziej odpowiedni czas na sadzenie u nas drzewek.
Posiałam też już groszek zielony i sałatę. Jak się lepiej poczuję to pojadę po ziemię na rozsadę pomidorów.

Niestety rok El Niño ma też ujemne strony - najprawdopodobniej szybko przestanie padać i latem będzie gorsza susza niż zwykle a w zbiornikach retencyjnych będzie o wiele mniej wody. Odbija się to nie tylko na rolnictwie ale i na przemyśle tutystycznym. Kiedy wybierzemy się nad jezioro, zamiast pięknej zielonej lini brzegowej straszyć będzie pas czerwonej suchej ziemi - poziom wód z pewnością obniży się o kilka metrów.

Ale tym będziemy się martwić za parę miesięcy. Teraz cieszą oczy kolory wiosny. 
Zdjęć zamieszczam mało - nie bardzo miałam ostatnio siły żeby wypuścić się z aparatem na łowy. Wybaczcie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Ogrodowi twardziele

poniedziałek, 30 listopada 2009 19:31

 

Tak mi jakoś schodziło, cały czas inne tematy okazywały się ważniejsze i zapomniałam pokazać zdjęcia moich „ogrodowych twardzieli".

Zdjęcia poniżej zostały zrobione miesiąc temu. Różnica na dzisiaj jest taka, że jedynie cynie już zmarniały, reszta ma się dobrze i kwitnie na całego, podniszczona jedynie ciągłymi deszczami i wichurami.

 

 

 

Wczoraj po obiedzie udało mi się wyjść do ogródka i trochę posprzątać.

Z żalem serca poprzycinałam jeszcze kwitnące róże, powyrywałam aksamitki i nasturcje.

 

 

 

 

Przycinając rozchodnika zauważyłam, że ma już zaczątki nowych pędów, a przecież to koniec listopada, do wiosny jeszcze daleko!

 

 

 

Dodatkowo zaczynają kwitnąć te roślinki, które kwiaty wypuszczają późną jesienią lub zimą: helloborus i sarcoccoca mają już pąki!

Kiedy przyjrzałam się lepiej bzom i forsycji, to albo mam omamy wzrokowe, albo dojrzałam pąki. Rododentdron też ma kilka kwiatów. Co się dzieje?

 

 

Kilka gałązek forsycji ścięłam i wstawiłam do wazonu - powinny zakwitnąć.

 

 

Pięknie kwitną pelargonie, ale to są prawdziwi twardziele. Przy drzwiach wejściowych mam teraz powieszony wieniec adwentowy a po obu stronach stoją i puszą się swoją różowością pelargonie. Dla mnie to bombowe zestawienie!

 

 

Zdjęć wczoraj żadnych nie zrobiłam, bo chciałam jak najwięcej zrobić w ogródku i ani się obejrzałam, jak zaczęło się ściemniać.

 

 

Przy okazji posadziłam tę część tulilpanów, których nie zdążyłam posadzić we wrześniu - zaczęły już puszczać pędy - nieźle... Ale u nas  można je sadzić nawet w kwietniu - wiem, bo sąsiad tak zrobił w zeszłym roku. Zakwitły mu w czerwcu.

 

 

Kiedy ja sprzątałam, Hultajstwo usiłował wleźć na drzewo i spadł. Na szczęście z niewielkiej wysokości i tylko się przestraszył i pobrudził. Musiałam go wsadzić na drzewo a potem, jak tylko nieco się oddaliłam, wołał za mną:

- Ty mnie pilnuj mamoooo!

 

 

 

 

Potem dorwał konewkę i zabrał się za podlewanie. Nie szkodzi, że od miesiąca głównie leje, więc wody na rabatkach jest więcej niż trzeba. Siebie przy okazji też nieźle podlał, więc trzeba było dziecko przebrać, ale za to jaką miał wspaniałą zabawę!

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Przejaśnienia

czwartek, 05 listopada 2009 21:06

Pada często, jak to jesienią, ale zdarzają się przejaśnienia.

Każdą słoneczną chwilę skrzętnie wykorzystujemy bądź jadąc do parku albo na plac zabaw, albo po prostu wychodząc do ogródka.



Na zdj.: Stół i krzesła na tarasie, pokryte liściami.


A w ogródku czeka na nas grabienie liści.
Lecą one nieprzerwanie z naszego dębu. 



Na zdj.: Nasz dąb w jesiennej krasie.


Jeszcze są w pięknych, żywych barwach, ale już niedługo zimno i plucha zrobią swoje i zostaną tylko nijakie odcienie szarości.

Grabimy, grabimy, a końca tej pracy nie widać. Póki co, jeszcze nam to sprawia przyjemność.



Na zdj.: Trawnik zasłany suchymi liściami.


Większość liści idzie na kompostownik, z części jednak robimy wielką stertę, w którą wskakuje Hultajstwo, zagrzebuje się, wyskakuje - jednym słowem ma wspaniałą zabawę!



Na zdj.: Smyk-Motylek kontempluje stertę suchych liści.


Zieleni w ogródku już niewiele. Te liście, które jeszcze nie opadły, już zmieniły kolor. Jagody już dawno zjedzone, ale za to krzewy cieszą oczy czerwienią liści.




Na zdj.: Krzak jagodowy w czerwieni.


Podobnie jest przed domem. Tam liście zgrabiamy na ulicę. Niedługo przyjadą odpowiednie służby i je zabiorą. Tak jest co roku według harmonogramu ogłaszanego w prasie i telewizji. Miasto podzielono na cztery rejony i co tydzień liście są zbierane w innym rejonie, a potem jest jeszcze druga runda. Aktualnie jedżą po centrum.



Na zdj.: Jesienny dereń.


A liście lecą z drzew nieprzerwanie.



Na zdj.: Czerwone liście derenia.


I jak tu nie kochać jesieni?



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Winorośl

czwartek, 29 października 2009 16:34

Owoce już dawno zjedzone, pozostało jedynie mgliste wspomnienie i apetyt na te przyszłoroczne.

Teraz pozostaje paść oczęta, a jest czym. 

Na zdjęciach poniżej - jesienna winorośl.










Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Mini wykopki

poniedziałek, 19 października 2009 18:26

Październik to miesiąc, kiedy zaczyna u nas padać, ale nadal jest dość ciepło i trafiają się piękne słoneczne dni, albo chociaż popołudnia.

Tak jak wczoraj, kiedy to biegaliśmy z krótkim rękawem za piłką po dywanie z liści, które obficie sypnęły się po ostatnich wiatrach.

Podobnie w zeszły czwartek, po porannym deszczu, popołudnie dopieściło nas ciepłem, więc spędziliśmy je ze Smykiem w ogródku.

Hultajstwo wygrzebywał sobie norki w  ziemi poczym usiłował się w nie wciskać, a że spodnie miał jasne, więc miał tym większą radochę.

Ja zrezygnowana machnęłam ręką i zajęłam się porządkami na grządkach.

Przy okazji natrafiłam na ziemniaki. 
Całkiem o nich zapomniałam.
Posadziłam jendego ziemniaka wiosną, kiedy okazało się, że zaczął kiełkować.
Tak eksperymentalnie, żeby zobaczyć, czy taki "przemysłowy" ziemniak wyrośnie.
A potem o nim zapomniałam. 
A ziemniak sobie rósł pomiędzy pomidorami, potem część nadziemna uschła a ja, grzebiąc w czwartek w ziemi, dokopałam się do kilku ziemniaczków.



Na zdj.: Orzechy włoskie oraz ziemniaki.


Czyli wykopki mamy już za sobą!

Przy okazji porządkowania grządek pozbawiłam wiewiórki części ich zapasów na zimę, czyli orzechów włoskich zakopanych pracowicie przez lokatorów naszego dębu.
Orzechy pochodzą z drzewa sąsiadów.

Mamy też za sobą pierwszy maleńki przymrozek, na szczęście temperatura nie spadła aż tak bardzo, więc nie wymroziło wszystkiego. Kwitnie jeszcze sporo kwiatów, chociaż deszcze je nieco podniszczyły. Wśród nich chryzantema, którą posadziłam jako kwiat jednoroczny w ubiegłym roku. Kiedy po przymrozkach nadawała się do wyrzucenia, obcięłam tylko gałązki tuż nad ziemią i zapomniałam o niej. A ona wypuściła nowe liście późną wiosną i teraz odwdzięcza się pięknymi kwiatami.




Na zdj.: Chryzantema.


A na koniec kilka zdjęć archiwalnych.
Tak mi jakoś zeszło we wrześniu, że ich nie pokazałam.



Na zdj.: Wrześniowy ogródek.


I słoneczniki ozdobne. Dostałam rozsadę od koleżanki a wyrosły z nich badyle na prawie 3 metry. Dość dobrze się też trzymały w wazonie. 



Na zdj.: Słoneczniki ozdobne.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Gruszki

wtorek, 08 września 2009 20:05

Gruszki sztuk cztery dojrzały i zostały spałaszowane jakiś miesiąc temu.
Smaczne były.


Na zdj.: Gruszka.

Niestety jabłonka długo niedomagała i niemal spisałam ją już na straty, ale w końcu zaczęła wypuszczać nowe listeczki, ale w tym roku wisi na niej jedno smętne maleńkie jabłuszko.

Oba drzewka zostały posadzone tej wiosny, więc nie narzekam. Po prostu nie mogę się doczekać przyszłorocznych zbiorów.

W owocowym temacie: białe winogrona już zjedzone, co do kuleczki. 
Ciemne coraz ciemniejsze, ale nadal zbyt cierpkie aby je zjeść.

Natomiast jesienne maliny rozpeiszczają nas swoją słodyczą, a maliniak nieco rozrósł się od zeszłego roku ku naszej ogromnej radości.

Trzy lata temu posadziłam niewielki krzak jaśminu, ale nie odpowiadało mu miejce i co podrósł, to gałązki usychały. W tym roku przesadziłam go i już widzę, że nowe miejsce bardziej mu służy, bo nie dość, że ładnie rośnie to jeszcze zakwitł. A jak pachnie!



Na zdj.: Jaśmin.


I na koniec jeszcze cynie, wysiane z nasion zebranych dwa lata temu. 
Zapomniałam gdzie je schowałam i dopiero tej wiosny znalazłam przypadkiem.



Na zdj.: Cynia jasnoróżowa.



Na zdj.: Cynia amarantowa.


Na zdj.: Cynia czerwona.

Wypadałoby jeszcze wspomnieć o pomidorach, ale to następnym razem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Ogródek po upałach

poniedziałek, 10 sierpnia 2009 18:15

Lipcowe upały spustoszyły ogródek.
Oczywiście, że lałam wodę bez opamiętania, ale +40 stopni wykańcza nie tylko ludzi.
Większość kwiatów przekwitła momentalnie i tylko pomidorom dobrze przysłużyła się ta pogoda.

Dzisiaj to, co przetrwało:



Na zdj.: Różowe pelargonie i żółte frezje.


Pelargonie i frezje, mimo, że wystawione do słońca na zwieńczeniu kominka, mają się dość dobrze. 
Czerwone frezje już dawno przekwitły, teraz pora na żółte.



Na zdj.: Aksamitki i żółte nasturcje.


Na aksamitki i nasturcje zwsze można liczyć - na szczęście! 
Dzięki nim choć trochę koloru zostało na rabatce.



Na zdj.: Rabatka: nasturcje, aksamitki i różowe "coś".


Na urodziny dostałam od koleżanki mieszankę nasion kwiatów jednorocznych w kolorze różowym. Jedna z tych roślinek różowi się na zdjęciu powyżej, ale nie mam pojęcia jak się nazywa. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam, a kwiatuszki ma bardzo ładne.

Na zdjęciu poniżej - zbliżenie:



Na zdj.: Nieznana mi z nazwy roślinka z różowymi kwiatami.


Może ktoś zna nazwę tej roślinki i mi podpowie?

A na koniec wieczorne niebo uchwycone obiektywem kilka dni temu:



Na zdj.: Wieczorne niebo.


Zazwyczaj takie zachody mamy zimową porą, latem to jednak ewenement. 
Po "krwistym" zachodzie słońca nie nastąpił żaden kataklizm, przynajmniej nie w naszej okolicy.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Hortensja zmienną jest

poniedziałek, 13 lipca 2009 20:26

Miniony weekend był bardzo nietypowy jak na oregońskie warunki: lało! 
I nie dość, że cały dzień to jeszcze bardzo obficie.

Fantastycznie - ogródek jest porządnie podlany, trawa znowu nabierze soczystego zielonego koloru.



Na zdj.: Frezja wdzięczy się do pelargonii - obie donice na zewnętrznym kominku.


W tym roku frezje rosną sobie w doniczce - łatwiej mi je będzie przeprowadzić na zimowanie w garażu.

Dostałam  od koleżanki jeszcze jedną paczuszkę cebulek frezji, to jeszcze w marcu, na urodziny. Jako pierwsze zakwitły te czerwone:



Na zdj.: Czerwona frezja na tle cegieł kominka.


Zrobiłam też zdjęcie tajemniczej rośliny, która wyrosła mi na grządce (pisałam o niej w poprzednim ogrodowym wpisie tutaj):



Na zdj.: Czy to dynia wyrosła mi w ogródku?


Wydaje mi się, że to jest dynia, ale z  pewnością można to będzie sprawdzić kiedy roślina wyda owoce.

Kwiaty oczywiście przyciągają mnóstwo owadów. W tym roku nie wypatrzyłam jeszcze żadnych kolibrów, ale one najczęściej przylaują do gladioli, a one dopiero zaczynają kwitnąć. Póki co obserwujemy ze Smykiem różne "zapylacze":



Na zdj.: Zapylacz na białym Cosmo.


Pewnego bardzo wietrznego dnia, podziwialiśmy piękną ważkę. Wiało tak mocno, że nie mogłam złapać ostrości bo mi róża ciągle uciekała sprzed obiektywu. Ale ważka zaplanowała widać sobie dłuższy odpoczynek, bo przynajmniej przez pół godziny siedziała sobie na róży i cierpliwie znosiła wszelkie moje usiłowania uwiecznienia jej na fotografii. 
W końcu udało się:




Na zdj.: Ważka na róży.


To teraz dochodzimy do sedna sprawy, czyli do wyjaśnienia tytułu dzisiejszego wpisu. 
Dwa lata temu kupiłam i posadziłam różową hortensję. Marzyła mi się także i niebieska, ale akurat nie było tego dnia w sklepie ogrodniczym, a potem tak zeszło i dwa lata później nadal tej niebieskiej hortensji nie mam. Czy aby na pewno?

No właśnie... Hortensja pięknie kwitnie:




Na zdj.: Moja "różowa" hortensja, lipiec 2009.


Ale jak widać różowa jest tylko częściowo. Przy czym ten róż jest całkiem inny niż oryginalnie:




Na zdj.: Ta sama hortensja tuż po posadzeniu w maju 2007 roku.


Słyszałam kiedyś, że kwiaty hortensji zmieniają kolor w zależności od pH gleby - czyżby to była prawda?
To dlaczego w sklepach sprzedawane są hortensje w różnych kolorach? I dlaczego w niektórych ogródkach widziałam różne hortensje o kwiatach w kilku kolorach?




Na zdj.: Różowe kwiaty hortensji, lipiec 2009.


Dodam jeszcze, że ta moja hortensja ma niewiele różowych kwiatów - większość z nich jest jednak fioletowa. Wszystkie kolory są dokładnie takie jak na zdjęciach. Tym razem akurat aparat nie przekłamał barw.




Na zdj.: Fioletowe kwiaty hortensji, lipiec 2009.


 Hm... Przyznam, że ten kolor bardzo mi się podoba, choć to jeszcze nie jest niebieski. Zobaczymy na jaki kolor zakwitnie w przyszłym roku...
 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Kwaśne truskawki

piątek, 26 czerwca 2009 18:00

Czerwiec u nas w tym roku taki sobie. 
Wprawdzie nie jest zimno i nie pada, ale mało słońca i w związku z tym truskawki, o ile uda im się dojrzeć zanim zgniją, są kwaśne. Hultajstwo omija je szerokim łukiem - zdecydowanie bardziej smakują mu maliny, które mogłyby być nieco słodsze...
Przy malinach ma mocną konkurencję, bo wszyscy je bardzo lubimy.




Na zdj.: Czerwcowa rabatka przy tarasie.


Podniebienie cieszy też zielony groszek. Tutaj zdecydowanie ja objadam się najbardziej, chłopakom wystarczy kilka strączków dziennie.

Kwitną też już pomidory. W tym roku dość późno je wysiałam i zakwitły w tym samym czasie co te, które same się wysiały w zeszłym roku.

Na jabłonce ostało się jedno jabłuszko, ale coś drzewku dolega - muszę się wybrać do takiego jednego sklepu gdzie nie tylko sprzedają, ale też doradzają jak ktoś ma kłopoty takie jak w tym przypadku.

Na gruszy są cztery gruszki - ładnie rosną, więc jest nadzieja, że dotrwają do jesieni. Przypomnę, że oba drzewka zostały posadzone w tym roku, dwa miesiące temu.




Na zdj.: Róża.

Wygląda na to, że będziemy mieli w tym roku sporo winogron. Wprawdzie mąż narzeka, że pszczoły nie zapyliły kwiatostanów i nie będzie winogron, ale z tego co widzę, nie ma racji. Poza tym winogrona posadziliśmy dwa lata temu, więc w trzecim sezonie raczej nie należy spodziewać się zbiorów na miarę przemysłową. Ja jestem pełna optymizmu.




Na zdj.: Róża.


Na grządce wyrosła roślinka, której ja tam nie posadziłam ani nie wysiałam. Nasionko przwiał wiatr albo przyniosły jakieś zwierzątka. Wygląda na coś dyniowatego. Rośnie sobie spokojnie (choć szybko) i z czasem wyjaśni się co to takiego. Zdjęcia nie mam, bo jakoś ostatnio aparat zapomniany leży na półce.




Na zdj.: Róża.



Pogoda najbardziej służy kwiatom. Ponieważ nie ma upałów, nie przekwitają w ciągu dwóch dni, tylko cieszą oczy znacznie dłużej.
Hultajstwo odkrył, że róże ładnie pachną i teraz cały czas "wąfa" je, zachwycając się ich wonią...

Prognoza pogody głosi, że najbliższe dni mają przynieść więcej słońca. Z jednej strony cieszy perspektywa słodkich malin i kąpieli w basenie, ale z drugiej strony temperatury powyżej 25 stopni Celcjusza nie należą do moich ulubionych.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Bzy, ale nie tylko

środa, 13 maja 2009 18:20

Majowy ogródek jest piękny - pełen świeżej, soczystej zieleni oraz intensywnej barwy kwiatów.
Maj zawsze kojarzy mi się z bzami. W domu rodzinnym przy balkonie rodzice posadzili bez. 
Z czasem wyrósł na spory krzak sięgający balkonu na piętrze. Był to ten najbardziej rozpowszechniony bez w kolorze lila.
Tutaj jest on też najczęściej spotykaną odmianą, ale inne są też bardzo popularne. 

Moje bzy są młodziutkie, posadzone dwa lata temu, rok temu i miesiąc temu. Najpiękniejsze kwiaty, białe, kiedy całkowicie rozwinięte, lekko różowe. kiedy jeszcze są w pączkach, ma Moscow Beauty:


Na zdj.: Biało-różowe kwiaty bzu odmiany Moscow Beauty

Moscow Beauty posadziłam w zeszłym roku. W tym roku kupiłam bez o ciemno-fioletowych kwiatach (nazwy nie pamiętam w tej chwili, ale uzupełnię przy okazji):


Na zdj.: Ciemno-fioletowe kwiaty bzu

Pierwszym bzem, posadzonym dwa lata temu był gatunek Pocahontas, o kwiatach trochę jaśniejszych niż te na zdjęciu powyżej, ale z jakiegoś powodu i w ubiegłym roku i w tym część kwiatostanu uschła. W ubiegłym roku można było to wytłumaczyć przymrozkiem, ale w tym?

Czwarty bez, posadzony w ubiegłym roku,  ciągle jeszcze w pąkach. Kwiaty są różowe.
Pod płotem jest jeszcze miejce na 3 bzy. W przyszłym roku zapoluję na taki najbardziej typowy lila.

Bzy rosną pod płotem za domem - widać je pięknie z tarasu. Natomiast przed domem, tuż przy drzwiach wejściowych, pnie się po podpórce Clematis. W tym roku ma wyjątkowo duże i drowe kwiaty:


Na zdj.: Clematis - białe kwiaty 

Kwiaty cieszą oczy, ale zaczynają się pojawiać roślinki cieszące także podniebienie. Rzodkiewka, wysiana została przez Smyka, więc na próżno by szukać prostych rządków. Rośnie sobie radośnie w nieregularnych kępkach, mniejszych lub większych, w zależności jak się sypnęło Hultajstwu. Kępki rozsypane są po całej grządce a ich lokalizacją nie kieruje żadna logika. Jak się dziecku podeszło, tak się posiało. Tata przewraca ze zgrozy oczami, a mamie to absolutnie nie przeszkadza, bo jeszcze tylko kilka dni i rzodkiewki i tak już ne będzie.


Na zdj.: Pęczek rzodkiewki z ogródka

Smykowi rzodkiewka nie smakuje - za bardzo go pali w delikatny język. 
A ja najbardziej lubię ją pojadać zaraz po umyciu i odcięciu końcówek. Kto by się tam rozdrabniał na jakieś plasterki do kanapek!

Groszek coraz ładniej pnie się do góry - ten rośnie równo, bo ja robiłam małe dołeczki, do których Smyk wrzucał nasionka.

Truskawki też już zaczynają się zielenić na krzaczkach. Jeszcze maleńkie są, ale i tak już się na nie cieszymy. Szkoda, że do truskawek Smyk ma nieco inne podejście niż do rzodkiewki - nie ma co liczyć na wyłączność!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kwiat jabłoni

czwartek, 07 maja 2009 21:51


Na zdj.: Kwiaty naszej jabłonki.

W naszym małym przydomowym ogródku nie było dotąd drzewek owocowych.

To niedoparzenie zostało ostatnio naprawione.

Wybraliśmy się całą rodziną na zakupy do szkółki.
Tam okazało się, że trochę się spóźniliśmy, bo w naszej strefie klikmatycznej drzewaka owocowe sadzi się w lutym.
A teraz to mają tylko resztki.

Ale nie uśmiechało nam się czekać do następnego lutego, więc pogrzebaliśmy trochę w tych "resztkach" i do domu wróciliśmy z jabłonką Gala.

I zabraliśmy się za sadzenie.

Najpierw został wykopany odpowienio głęboki i szeroki dołek:


Na zdj.: Smyk pomaga tacie kopać dół pod jabłonkę (łopatką do piasku).

Jak widać na zdjęciu Smyk aktywnie udzielał się przy sadzeniu wchodząc tacie pod łopatę, ale obeszło się bez wypadku.

Do dołu wsypaliśmy dobrej ziemi i drzewko zostało posadzone, podlane, nawiezione.
Na koniec Hultajstwo jeszcze dosypał trochę ziemi:


Na zdj.: Smyk dosypuje ziemi po posadzeniu jabłonki.

Mama zrobiła zdjęcie pamiątkowe:


Na zdj.: Smyk pozuje do zdjęcia pamiątkowego z "Galą"

A teraz chodzimy codziennie sprawdzać jak nam to drzewko kwitnie - Smyk nie omieszka za każdym razem sprawdzić czy ładnie pachnie.


W kolejny weekend pojechaliśmy do innej szkółki i dokupiliśmy gruszę i śliwę, ale te czekają dopiero na posadzenie, bo od kilku dni bez przerwy leje i nie ma jak się wstrzelić między opadami z sadzeniem. Drzewka są w dość sporych donicach, więc nic im nie powinno być.


Na zdj.: Kwiaty naszej jabłonki.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Tulipany

poniedziałek, 27 kwietnia 2009 19:08

Pierwsze. zielone pąki pojawiły się pod koniec marca. 
Powoli, zaczęły  nabierać kolorów. Jako pierwsze pojawiły się różowe:



Na zdj.: Różowe tulipany.


Te jaśniejsze nie za bardzo mi się podobają, ale trzy i pół roku temu kupiłam woreczek z mieszanką cebulek i dopiero pierwszej wiosny zobaczyłam co ona zawierała.
Bez żalu sporo ich wycięłam ofiarując wielkanocne bukiety koleżankom - i tak zostało ich na rabatce bardzo dużo.

Po jakimś czasie monotonny róż został urozmaicony żółcią i czerwienią:



Na zdj.: Tulipany czerwone, żółte i różowe..


W miarę upływu czasu różu było coraz mniej, czerwieni i żółci coraz więcej:



Na zdj.: Głównie żółte ulipany plus kilka czerwonych, różowy i fioletowe.


Ilekroć jestem w sklepie ogrodniczym, ciężko mi się oprzeć i nie dokupić czegoś do ogródka. Mąż tylko pyta czy jeszcze da się to gdzieś wsadzić, ale nie protestuje, a kiedy trzeba wykopać głębszy dołek (np. pod krzaczek), bez żadnego narzekania łapie łopatę i kopie.

Jesienią dokupiłam nowych tulipanów, bo przecież takich jeszcze nie miałam i trzeba było to nadrobić. Oto nowe nabytki:



Na zdj.: Nowe, fioletowe tulipany.



Na zdj.: Nowy, biały tulipan.


Białe tulipany są z gatunku tych późniejszych, dopiero wczoraj zaczęły się rozwijać (zdjęcie zrobiłam wczoraj wieczorem), kiedy większość ich kolorowych braciszków już przekwitła, albo niewiele im do tego brakuje. 

Na przełomie września i października ubiegłego roku zrobiłam generalne porządki w tulipanach. (Pisałam o tym tutaj.) Wykopałam wszystkie cebulki, i sporo, bo prawie dwa wiaderka, oddałam w nowe ręce. Resztę posadziłam w tym samym miejscu, a przed zakopaniem posypałam nawozem w granulkach. Troska widać dobrze im zrobiła, ponieważ pięknie zakwitły, duże, zdrowe kwiaty na wysokich, grubych łodyżkach.
Na zdjęciu poniżej zdjęcie zrobione kilka dni temu, już mocno żółto-czerwone i do tego trochę naświetlone, ale w pełnym słońcu właśnie tak się prezentuje rabatka.



Na zdj.: Skąpana w promieniach słońca rabatka z tulipanami: żółtymi i czerwonymi.


Pewnego dnia, podziwiając tulipany natknęłam się na niespodziankę: pomarańczowy tulipan. Jeden jedyny. Nigdy nie kupowałam takiego koloru (nie lubię pomarańczowego), a w kupionej kiedyś mieszance pomarańczowych nie było - wiem, bo zakwitły wszystkie pierwszej wiosny. Pewnie nigdy się nie dowiem skąd się wziął:


 ;
Na zdj.: Pomarańczowy tulipan.


W tym roku nie planuję żadnych drastycznych działań na tej rabatce. Pozaznaczałam jedynie różowe tulipany i trochę ich wykopię i podzielę się ze znajomymi - im się akurat podobają, a ja nie potrafię ot tak sobie wyrzucić cebulek tylko dlatego, że kolor mi nie odpowiada. To tak jak z włóczką...
Jedynie białe tulipany przesadzę w inne miejsce, trochę z boku, ponieważ kwitną dużo później od pozostałych, więc niech będą nieco oddzielone.

Jeżeli ktoś ma ochotę na mały spacerek po moim ogródku to zapraszam tutaj -  filmik wiosenny na uTube do muzyki Alana Silvestri "Forrest Gump Suite."



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Szafirowa łąka

czwartek, 02 kwietnia 2009 17:52

Dawno nie pokazywałam żadnych kwiatków, prawda? ;-)

Ano taka pora roku - natura nabiera rumieńców i zaczyna emanować barwami.
Dzisiaj będzie na szafirowo z dodatkiem żółtego.

Od zawsze lubiłam hiacynty. Nie tylko za cudowny zapach, który uwielbiam - kwiaty też są bardzo okazałe. Najbardziej lubię te  niebieskie, ale do tej pory nie miałam ich w ogródku. Ale już mam. Na razie szafirowe, posadzone pod koniec ubiegłego lata. 



Na zdj.: Szafirowe hiacynty.



Na zdj.: Zbliżenie kwiatów hiacyntu.


A na zdjęciu poniżej te same hiacynty na tle żonkili:



Na zdj.: Szafirowe hiacynty na tle żonkili.


Zaraz po wprowadzeniu się do naszego domu, trzy i pół roku temu, posadziłam koło domu szafirki. W paczuszce było 15 cebulek. Przez te trzy lata tak się namnożyły, że mam teraz przy domu szafirkową łączkę. Na tym zdjęciu widać tylko jej fragent:



Na zdj.: Szafirki.


A żeby nie było tak monokolorystycznie, to na koniec jeszcze jedno ujęcie żonkili przed domem - ciągle jeszcze kwitną, już prawie od miesiąca!



Na zdj.: Żonkile na rabatce przed domem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Krokusy i narcyzy

środa, 18 marca 2009 16:58

Tutaj gdzie mieszkam wiosna rozkęca się powoli i trwa bardzo długo. 
Od miesiąca temperatury utrzymują się na stałym poziomie, pomiędzy +3 w nocy a maksymalnie +12 w dzień. Na tyle ciepło, żeby zaczęły kwitnąć krokusy ale wystarczająco chłodno, żeby zbyt szybko nie przekwitły ciesząc nasze oczy dzień po dniu.

Miesiąc temu chwaliłam się żółtymi krokusami. Te już przekwitły a zastąpiły je białe, fioletowe i te biało-fioletowe. (na zdjęciach poniżej)







Prawdę powiedziawszy to krokusy zaczynają już ustępować pola narcyzom. 
Bardzo pomogła im w tym niedzielna wichura połączona z ulewnym deszczem, który wysiekł sporo kwiatów, nie tylko delikatnych krokusów, ale nawet dał radę wielu narcyzom. 
Te, które miały połamane łodyżki wstawiłam do wazonu, pozostałe nadal żółcą się wokół domu (na zdjęciach poniżej):





Powoli budzą się do życia kolejne roślinki - coś mi się zdaje, że kolejny wpis ogródkowy będzie w tonacji niebieskiej.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Kpiny świstaka

środa, 18 lutego 2009 18:03

Sama nie wiem, czy ten świstak się pomylił, czy sobie z nas zakpił, bo jednak patrząc na termometr i na to co się dzieje w ogródku trudno uwierzyć w powrót siarczystych i długotrwałych mrozów.



Już dwa tygodnie temu pięknie zakwitły przebiśniegi zwane też śnieżyczkami. A w sobotę zauważyłam pierwsze krokusy. Jeszcze w pąkach, ale w niedzielę już pięknie rowinięte:





Wczoraj zaczął też kwitnąć ciemnofioletowy, chociaż z jakiegoś powodu większość białych i fioletowych krokusów kwitnie jak już po żółtych pozostaje tylko wspomnienie.

W niedzielę wybrałam się do lokalnej szkółki na maleńkie zakupy. Do domu wróciłam z ciemnym ciemiernikiem. W zeszłym roku kupiłam biały, który już od stycznia kwitnie, ale kwiaty tak się obróciły, że musiałabym się wczołgać pod taras, żeby zrobić im ładne zdjęcie. Dodatkowo kupiłam sadzonkę rozmarynu. Kusiła mnie też lawenda, ale zostawiłam ją sobie na następne zakupy. Będę miała dobry pretekst, żeby znowu się wybrać do szkółki!


Helloborus (ciemiernik)


Rozmaryn




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Sarcococca

środa, 21 stycznia 2009 20:08

Zima panoszy się na całego, nocą temperatura spada do -5 stopni Celcjusza, w dzień nie przekracza +5 a Sarcococca kwitnie w moim ogródku. I do tego jak pięknie pachnie!



Czyż to nie cudowne, że natura stworzyła takie roślinki, które cieszą nas swoimi kwiatami także w środku zimy, kiedy zdaje się, że wszelkie życie zamarło?

Na zdjęciu wdzięczy się do Was jeden z trzech kupionych i posadzonych w zeszłym roku krzaczków. Troszkę już podrósł, ale nadal jest jeszcze maleńki. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Gdzie ta zima?

środa, 03 grudnia 2008 17:53

Mimo, że to już grudzień, zimy ani widu ani słychu. Nawet przymrozków jeszcze nie było, więc w ogródku kwitną jeszcze resztki kwiatów i nawet truskawki zielenią się na krzaczkach! W dniu urodzin Smyka zerwaliśmy ostatnie maliny i kilka truskawek. 
A oto co jeszcze ożywia kolorami jesienny ogródek:



Ostatnia kwitnąca róża - pozostałe ścięłam i wstawiłam do wazonu. Tę jedną zostawiłam, ponieważ jest pierwszą rzeczą, na którą pada wzrok po wyjściu na taras. Pozostałe róże przycięłam już na zimę. Może trochę wcześnie, ale co roku w styczniu okazuje się, że zaczynają puszczać nowe listki a jeszcze nie przycięte, więc skorzystałam z tego, że nie padało. Róż u nas nie trzeba zabezpieczać przed mrozem. Klimat dość łagodny - pisałam już, że nawet mieczyków nie wykopuje się tutaj na zimę i nic im to nie szkodzi.

Kiedy Smyk bawił się ostatnio w piaskownicy w ogródku a ja wykorzystując chwile, kiedy to nie domaga się mojego towarzystwa robiłam mini porządki w  ogródku to przycinając, tamto wyrzucając, zauważyłam, że rozchodnik ma już zalążki nowych pędów. Wydaje mi się, że to trochę wcześnie, że nie powinny się pojawić aż do wiosny -  czy ktoś może wypowiedzieć się fachowo w tej sprawie? Nie wiem czy to oznacza łagodną zimę i wczesną wiosnę? Rośliny takie rzeczy czują.

Już dawno wyszły szafirki - mam teraz taką małą zieloną łączkę na grządce. Ciekawe ile z nich zakwitnie wiosną. To są jedne z tych przesadzonych w tym roku cebulek - bardzo się namnożyły i aż za głowę się złapałam jak zobaczyłam ile tego drobiazgu po wykopaniu.

Wysadziłam też rozsadę goździków. Co roku zbieram nasionka i je wysiewam. Wysiewają się też same, ale w ten sposób łatwiej mi regulować wygląd ogródka.

Nagietki i nasturcje powysiewały się same. Niestety wiem, że nasturcje nie przetrwają przymrozków, nagietkom nie powinno nic zaszkodzić o ile nie przyjdą ostre mrozy. 
Póki co dzisiaj rano było znowu +10 stopni Celcjusza, nie pada nawet deszcz i nawet w górach nie ma śniegu. A Hultajstwo napatrzyło się na zimę w bajkach i męczy o bałwanka i sanki...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Październikowy ogródek

wtorek, 04 listopada 2008 17:39

Wiem, że to już  listopad, ale co ja poradzę, że mam mały poślizg w przenoszeniu zdjęć z aparatu na dysk?
Październik udał nam się pod względem pogody - niewiele padało, bywały dość chłodne poranki, ale bez przesady. Jeszcze w sobotę udało mi się zebrać ostatnie maliny i truskawki. Aż się zdziwiłam, że takie słodkie! Chyba lepsze niż te wiosenne!

Kwiatowo, październik wyglądał mniej więcej tak:



Niestety od piątku leje. I z niewielkimi przerwami tak będzie już do wiosny. Z każdym deszczowym dniem kwiaty coraz bardziej zniszczone i więcej liści leci z drzew.  Już od kilku tygodni grabimy liście. Brdzo to lubię, Hultajstwo też. Pomaga mi jak może!


Wprawdzie nie zawsze grabi to co trzeba, ale chęci ma dobre! Lubi zakopać się w stercie zgrabionych liści, lubi też, żeby go wsadzić do pojemnika na śmieci ogrodowe wypełnonego liśćmi - na tym małym zdjęciu Hultajstwo tak się cieszy bo właśnie siedzi w tym pojemniku... 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Ogródkowe łasuchy

czwartek, 02 października 2008 19:42

Mglisty poranek. 
Odsunęłam firankę w oknie kuchennym, żeby sprawdzić ile na termometrze stopni. 
Przy okazji chciałam kolejny raz nacieszyć oczy widokiem kwiatków na rabatce pod oknem. Patrzę i uśmiecham się do swoich myśli,  kiedy coś przyciągnęło  moją uwagę. 

A cóż to do licha?

Wygląda na to, że nie tylko mnie podobają się żółte dalie, choć zapewne im z innego powodu:







Chyba muszę rozsypać kolejną porcję karmy dla ślimaków...

*               *               *

A w ogródku powoli robi się jesień. 
Od dzisiaj ma już padać na dobre, temperatura też spadła dość drastycznie.

Na grządce jeszcze można znaleźć pojedyncze truskawki, ale już ich niewiele:


Powinowaci Poziomki (ci z prowincji)

W zeszłym tygodniu zabrałam się za jesienne porządki. 

Szkoda mi było wyrywać nasturcje i nagietki, ale w towarzystwie Hultajstwa wszystkie prace zabierają mi o wiele więcej czasu niż normalnie, więc pewne rzeczy chciałam zrobić zanim zacznie padać, żeby nie babrać się potem w błocie.

Dwa popołudnia zabrało mi wyrwanie nagietków, nasturcji i aksamitek z dwóch rabatek. Wcale nie było aż tyle do wyrywania - po prostu na tyle pozwoliło mi dziecko.
Kolejny dzień poświęciłam na wykopanie cebulek tulipanów, narcyzów i mieczyków - te ostatnie porozdzielałam. Wszystkie cebulki posadziłam na nowo. Sporo zostało, więc obdarowałam nimi koleżankę.

Smyk dzielnie kopał a to dużą łopatą, a to małą łopatką, a to swoją plastikową do piaskownicy. Grabił też i sadził tulipany. Najbardziej podobało mu się zdzieranie suchej skorupki z cebulek. Kiedy już cała cebulka była biała, podtykał mi ją pod nos i oświadczał, że to pąk - kiedyś oglądaliśmy róże i tłumaczyłam mu co to  jest pąk, i dlaczego nie wolno go niszczyć i tak mu się skojarzyło.

Niestety drugiej rabatki nie zdążyłam uporządkować przed deszczem i nie wiem, kiedy uda mi się to teraz zrobić.

A na koniec ogólny widok rabatki pod oknem kuchennym. Usiłuję zaprowadzić na niej jakiś porządek, ale marnie mi to wychodzi, więc nadal mam pod oknem chaszcze.


Szkoda, że po pomniejszeniu niewiele widać na zdjęciu.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Owocowo

piątek, 12 września 2008 19:08

Wpis miał być o kwiatkach, z odpowiednią fotką oczywiście. 
Zanim jednak udało mi się uwiecznić piękne bladoróżowe dzwonki, na tle rudbekii i hortensji, Hultajstwo w trakcie zabawy spadło z tarasu prosto w tę piękną kolorystycznie kompozycję, skutecznie niwecząc moje plany odnośnie tego wpisu. 

Taras mamy niziutki, raptem 40-50 cm nad ziemią, więc jedynie kwiaty ucierpiały, Smyk się tylko wystraszył.

Za to będzie dzisiaj owocowo.

W lipcu musiałam przenieść grządkę z truskawkami w nowe miejsce. 
Nie będę się rozwodzić nad powodem, ale była to sprawa pilna, więc mimo niesprzyjającej temperatury (powyżej 30 stopni Celcjusza) truskawki zostały przesadzone. 
Sporo liści poobsychało, ale twardziele nie dały się i nie dość, że wypuściły nowe listeczki, to jeszcze zaczęły kwitnąć! Mają już zawiązki owoców, a że nadal jest dość ciepło (choć nie tak upalnie jak w lipcu) mam nadzieję, że załapiemy się na kilka jesiennych czerwoności z własnej grządki.



Drugi rzut malin to już nie nowość, w zeszłym roku też mieliśmy jesienne maliny. 
Na zdjęci poniżej słodziutkie białe maliny, które tak naprawdę są żółte. 
Jedną już ktoś zjadł - to nasz mały domowy łasuch, którego trzeba pilnować, żeby pozwolił owocom dojrzeć na krzaku.



A niebawem winobranie! O ile będzie jeszcze co zbierać. Białe kuleczki już zostały spałaszowane. Ciemne winogrono jeszcze trochę cierpkie, ale można już obrywać co ciemniejsze kuleczki, czemu z zamiłowaniem oddaje się Hultajstwo.
Winogrona posadziliśmy w zeszłym roku. Rok temu miały zaledwie kilka owoców, w tym roku jest już kilka kiści. To jeszcze za mało, żeby pędzić wino, ale wystarczająco na Smykowe łasuchowanie.

  

Dla mnie ciemne winogrono ma dodatkowo wartość sentymentalną, ponieważ smakuje dokładnie tak jak winogrono, które pamiętam z dzieciństwa u babci.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Orzeszki na zimę

czwartek, 21 sierpnia 2008 18:06
Orzeszki na zimę to tytuł jednego z odcinków bajki z serii Zaczarowany Ołówek.
Wiewiórki hasające po moim ogródku nie mają do dyspozycji żadnej dziupli, więc chowają swoje zapasy na zimę gdzie popadnie zagrzebując je w schowki wykopane w trawniku i na grządkach. Potem, wiosną, nie wykorzystane bądź zapomniane przez nie orzeszki i żołędzie kiełkują i wyciągają swoje zielone od listków główki w stronę słońca.
Tym oto sposobem, dzięki uprzejmości wiewiórek mam sadzonkę orzecha włoskiego:



Orzech to ta większa roślinka po prawej stronie, po lewej natomiast to sadzonka klonu palmowego, tutaj zwanego Japanese Maple Tree, który sam się wysiał - taki sam tylko dużo większy rośnie sobie z tyłu naszego ogródka. Jak ten podrośnie to posadzę go przed domem. Los orzecha nie jest jeszcze przesądzony - nęci mnie możliwość posiadania własnego orzecha włoskiego, ale mąż twierdzi, że straszny pod nim robi się syf od opadających liści i orzechów. Póki co oba drzewka rosną w doniczkach.

Pewnego pochmurnego czerwcowego dnia zapukała do moich drzwi sąsiadka z pytaniem czy nie chciałabym trochę dalii. Dalii? Zapytałam mocno zdziwona, bo było już dawno po sezonie na sadzenie, ale jeszcze i przed kwitnięciem, więc nie bardzo wiedziałam o co jej chodzi.
Okazało się, że jadąc samochodem przejeżdżała obok wielkiej sterty wykopanych dalli z przyczepioną karteczką FREE, czyli że do przygarnięcia przez jakiegoś chętnego. I zabrała je wszystkie, żeby się nie zmarnowały a teraz chodzi i szuka dla nich miejsca, bo było ich stanowczo za dużo dla niej samej.
Podeszłam do sprawy podejrzliwie. Skoro ktoś się ich pozbył to pewnie brzydkie
O ja głupia! Trzeba było wziąć ile się dało! Dlaczego? Dlatego:



Kiedy dalie zakwitły okazało się, że mam w ogródku takie oto złocistości (dwa krzaczki) obsypane kwiatami tak, że można naciąć do wazonu i sporo zostaje na krzaczku. 
Jest jeszcze dalia czerwona, z tych o krótszych i bardziej zaokrąglonych płatkach, ale niestety zdjęcie wyszło mi nieostre.

Jakiś czas temu kupiłam sobie książkę o roślinach ozdobnych w stanach zachodnich (Waszyngton, Oregon i Kalifornia) - z podzałem na strefy, najlepsze do uprawy gatunki, wskazówki odnośnie uprawy etc. Przeczytałam tam, że powojnik (Clematis) należy po przekwitnięciu porządnie przystrzyc, więc wygoliłam mojego niemal do zera. Pozbierał się dość szybko i właśnie zaczął kwitnąć. I ten biały i ten amarantowy:



Chyba będę musiała znowu urządzić mu spotkanie z sekatorem jak przekwitnie...

A na koniec zdjęcie żółciutkiej Rudbekii (Brown-Eyed Susan). To jedna z pierwszych roślinek w moim ogródku - sadzonkę dostałam od koleżanki na dobry początek i żebym nie musiała wszystkiego kupować w sklepie (poprzedni lokatorzy uprawiali głównie trawnik).



Wyjaśniła się też sprawa lilii. Wykopałam je zgodnie z radą Urszuli, a kiedy uważnie przyjżałam się temu co wykopałam dostrzegłam mnóstwo małych otworków pracowicie wydrążonach w cebulkach/klączach lilii przez małe ząbki jakiegoś żyjątka, które najwyraźniej stołuje się pod powierzchnnią moich grządek. Nie wiem czy da się coś poradzić na taki problem. Nie wiem nawet co mi zżarło lilie.

Co inego ze ślimakami. Upatrzyły sobie moje hosty i wytrwale obgryzały liście do samej ziemii. Pewnego dnia wyzbierałam 60 ślimaków! W końcu kupiłam specjalny preparat, który przypomina karmę dla królików, tylko granulki są dużo mniejsze i rozsypałam wokół. Ta karma smakuje ślimakom i pomaga im się przenieść do ślimaczej Krainy Wiecznych Łowów - mam nadzieję, że bezboleśnie.
 Pozostały jedynie skorupki a hosta odrosła. 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Kolorowy płotek

środa, 23 lipca 2008 19:03
Uwielbiam malwy - są takie polskie! Pierwsze moje malwy tutaj zakwitły w zeszłym roku i wówczas prezentowałam kilka zdjęć (można je znaleźć w galerii kwiaty). W tym roku malwy rosną wzdłuż wjazdu do garażu i wyglądają jak płotek. Na razie są niemal wyłącznie różowe, ale pomiędzy nimi posadziłam już białe i kremowe, wysiane z nasion zebranych rok temu. Niestety nie mam żółtych, ale swego czasu widziałam je w jednym parku, więc może uda mi się tam zdobyć nasiona.



Niestety przegapiłam białe frezje, tzn. nie zrobiłam im zdjęć, ale za to udało się uwiecznić żółte - ze specjalną dedykacją dla Karri i Poziomki:



Tę panią już znacie, bo od kilku dni ozdabia bloga jako tło. Ma bardzo ładne różowo-żółte płatki i jest to jedna z róż, które dostałam na urodziny od męża dwa lata temu.



Nie znam nazwy tego kwiatka, ale liczę na waszą pomoc - wszak kilka z odwiedzających mnie osób wie o roślinkach o niebo więcej ode mnie. Sadzonkę dostałam od koleżanki, która pamiętała, że mi się te kwiaty u niej w ogródku bardzo podobały zeszłego lata.


28.07.2008: Zagadka rozwiązana! 
Trzej niezależni eksperci (Ania-Hrabina, Splocik i moja kuzynka), 
do których wiedzy mam duże zaufanie, 
potwierdzają, że ten kwiatek to KOSMOS. 
Dziękuję Wam!

A na koniec cynie. Kojarzą mi się z babcią, która zawsze sadzi je w swoim ogródku. Kiedyś nie pałałam do nich przesadną miłością, niedawno "odkryłam" ich urok i teraz zdobią i moją rabatkę.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Czerwona Lilia

środa, 16 lipca 2008 0:17

W ogródku lipcowo - kolorowo.

Oto piękna czerwona lilia. Posadziłam ją w tym roku. Będąc w sklepie nie mogłam się oprzeć pokusie i kupiłam dwie cebulki, chociaż w moim ogródku lilie nie bardzo się udają. W pierwszym roku kwitną a w następnym znikają.

 

 Uwielbiam Orliki - przypominają mi dzeciństwo. Tutaj na tle kalifornijskich maków (California Poppy) - to te żółte z prawej strony.

A tę różowość wszyscy znają. Bardzo się zdziwiłam, kiedy zobaczyłam cebulki frezji w sklepie, bo dla mnie to był zawsze kwiat szklarniowy. Ale 2 dolary to nie majątek, więc kupiłam, posadziłam a teraz cieszę oczy widokiem różowych, białych  i żółtych wonnych piękności i zastanawiam się przy tym czy je należy wykopać na zimę. Obawiam się, że mogą nie przetrwać nawet takiej łagodnej zimy jaką tutaj mamy. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Czerwiec zakwitł w ogródku

czwartek, 03 lipca 2008 22:19
Wiem, że to już lipiec, ale zdjęcia zrobiłam w niedzielę a to jeszcze był czerwiec.
A na rabatce goździki i dzwonki ogrodowe (Campanula Medium) tutaj zwane Cantenbury Bells.







Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Cornus Florida

czwartek, 15 maja 2008 20:10
Dziękuję za wszystkie miłe komentarze do poprzedniego wpisu.
Wszyscy, którzy mają "kawałek" ogródka przy domu lub działkę wiedzą, ile pracy kosztuje doprowadzenie do takich efektów. 
Niestety u mnie tylko fragmentami  jest tak ładnie, jeszcze sporo pracy, radości i rozczarowań przede mną.

Kiedy wprowadziliśmy się do naszego domu, koło niego było tak sobie. 
Przed domem w miarę ładnie, wiadomo jak to od frontu. 
Za domem - czarna rozpacz. Klepisko i ugór z takimi wykrotami w quasi-trawniku, że można było sobie połamać nogi.
A to za domem przecież spędzamy większość czasu buszując z Hultajstwem popołudniami, więc to tam chcę, żeby było najładniej.

Dzisiaj przedstawiam Dogwood Tree (Cornus Florida) czyli Dereń Kwiecisty. Został on posadzony przez poprzednich właścicieli domu i chyba głównie dzięki niemu ten dom kupiliśmy. Kiedy przyszliśmy obejrzeń dom, drzewko było obsypane kwiatami i tak wdzięcznie wyglądało, że wszystkie niedociągnięcia i wady domu jakby zmalały...






Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Majowa rabatka

środa, 14 maja 2008 18:04
To już trzecia wiosna w moim ogródku. Powoli zaczyna on wyglądać tak, jak sobie to kiedyś wymarzyłam. Oto jedna z rabatek:







Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Stokrotki

poniedziałek, 05 maja 2008 18:27




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Tulipany

poniedziałek, 14 kwietnia 2008 18:01






Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 18 października 2017

Licznik odwiedzin:  484 974  

Motylek

Motylek:
motylek73@gazeta.pl

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 484974
Bloog istnieje od: 4005 dni

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl