Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


...

wtorek, 29 grudnia 2009 18:38

W niedzielę, pierwszy raz od wielu tygodni, mąż musiał wyjechać służbowo na kilka dni. 
Cztery, do środy. 

Dzień był mglisty, wilgotny, przenikliwie chłodny i ponury.

Kiedy odjeżdżał, poczułam się tak, jak kilka lat temu, kiedy czekałam na wizę w Polsce, a On był już tutaj, i kiedy wyjeżdżał, żegnaliśmy się na kilka miesięcy.

Polały się łzy.

Zostaliśmy ze Smykiem sami.

Łzy leciały cały dzień.

Smyk starał się mnie po swojemu pocieszyć:

- Mamusia, nie płakaj - ja Cie pytule!

Więc chlipałam w sweterek mojego Słoneczka...


komentarze (0) | dodaj komentarz

Przez łzy

sobota, 26 grudnia 2009 16:21


Chrystusie...
(Julian Tuwim)

Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
Jeszcze do Ciebie powrócę,
Chrystusie...

Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
Że przez łzy Ciebie zobaczę,
Chrystusie...

I taką wielką żałobą
Będę się żalił przed Tobą,
Chrystusie...

Że duch mój przed Tobą klęknie
I wtedy serce mi pęknie,
Chrystusie...




komentarze (0) | dodaj komentarz

Bombki

wtorek, 22 grudnia 2009 18:39

Choinka ubrana!
W tym roku odstąpiliśmy od tradycyjnego dekorowania drzewka w wigilijny poranek. Zwyczaj ten jest dobry, kiedy ma się nieco starsze dzieci, którym można powierzyć to odpowiedzialne zadanie a samemu zabrać się za ostatnie porządki i sprawy kuchenne. 
Kiedy ma się małe dziecko, to choinkę ubiera się samemu przy okazji pilnując Smyka, żeby sobie nie zrobił krzywdy - w tym roku pasjonowały go potłuczone bombki,
Nawet jedną usiłował polizać. 
Mąż, tradycyjnie osadza choinkę w stojaku i zakłada światełka - na tym kończy się jego wkład w ubieranie choinki.
Żeby więc zaoszczędzić sobie stresu pod presją czasu, kiedy to do pierwszej gwiazdki coraz bliżej, a postępów w przygotowaniach świątecznych nie widać, choinka stanęła w całej krasie odpowiednio wcześniej.

Okazało się, że mamy tyle ozdób choinkowych, (mimo corocznej selekcji w wyniku bliskiego spotkania z drewnianą podłogą) że nie wszystkie się zmieściły, a tu jeszcze ja własnoręcznie kilka zrobiłam. 

Z szydełkowych śnieżynek prezentowanych tutaj zostało mi tylko kilka najbardziej koślawych - reszta rozeszła się po świecie. Na szczęście mam otrzymaną rok temu od Splocika złotą gwiazdkę. Jest kilka zeszłorocznych Mikołajków oraz haftowana świeczka
A do kompletu zrobiłam w tym roku kilka szydełkowych bombek.



Na zdj.: Szydełkowe bombki - wszystkie


Szydełkowe bombki to nazwa myląca, ponieważ sama bombka jest tradycyjna a jedynie została udekorowana szydełkowym ubrankiem.
Bombek, zrobiłam w sumie dziesięć. Dziewięć z nich jest w kolorze starego złota - kupiłam je rok temu na poświątecznej wyprzedaży, a ponieważ zbytnio mi się na te zakupy nie spieszyło, tylko w takim kolorze się ostały. W zestawieniu z białą nitką wyglądają dość ładnie.



Na zdj.: Po prawej - bombka Smyka


Jedna bombka, która bardzo przypadła do gustu Hultajstwu, jest w kolorze czerwonego wina i jest nieco mniejsza od pozostałych. Okazało się, że schemat, z którego skorzystałam był za mały na złote bombki, więc żeby oszczędzić sobie prucia, czego serdecznie nie znoszę, wołałam przekopać stryszek w poszukiwaniu odpowiednio mniejszej bombki. Udało mi się nawet nie spaść z drabiny.



Na zdj.: Siermiężna


Po pierwszej bombce poszło już gładko. Trochę sobie urozmaiciłam monotonię robienia ciągle tego samego małymi zmianami, więc nie wszystkie bombki są takie same. Niektóre są zrobione z grubszej połyskującej nitki - te wyglądają bardziej siermiężnie i nie podobają mi się aż tak bardzo, choć refleksy światła odbijającego się od tej specjalnej nitki dodają im uroku.



Na zdj.: Szydełkowa bombka - jedna z tych ładniejszych


Inne są z cieńszej nitki i te, takie misterne, choć wymagały większego wkładu pracy, są dużo ładniejsze.
Kilka bombek niebawem znajdzie się u nowych właścicieli, nie wszystkie znalazły się na naszej choince. 
Gdyby można je było wsadzić do koperty i wysłać pocztą, pewnie ostałaby się jedna lub dwie.



Na zdj.: Szydełkowa bombka - jedna z tych ładniejszych


Schematy dostałam rok temu od Joli - oczywiście nie mogłam znaleźć wydruków, ale na szczęście miałam je zachowane w poczcie elektronicznej, więc wydrukowałam je ponownie.



Na zdj.: Szydełkowe bombki - wszystkie


A przy okazji, bardzo świąteczna historia, która mi się ostatnio przytrafiła.
W czwartek wieczorem pechowo odłamał mi się kawałek zęba. 
Nie jadłam niczego twardego, nie usiłowałam łupać orzechów na świąteczne wypieki zębami - z niewiadomego powodu odpadł kawałek ósemki.
W piątek moja dentystka miała wolne, więc mogła mnie przyjąć dopiero wczoraj.

Sprawa okazała się nieco bardziej skomplikowana, ale po niemal półtorej godzinie w fotelu dentystycznym wszystko zostało ponaprawiane.

A świąteczna niespodzianka czekała na mnie przy płaceniu, kiedy to sekretarka oznajmiła, że pani Dentystka nie skasuje mnie za część usługi, a od reszty dała mi 15% upustu, co w sumie zaowocowało o 30% niższym rachunkiem. A ja nie mam ubezpieczenia stomatologicznego i wszystko muszę płacić z własnej kieszeni. 
Zrobiło mi się bardzo miło.



komentarze (6) | dodaj komentarz

Prezent od Smyka

poniedziałek, 21 grudnia 2009 18:10

W przedszkolu dzieci przygotowały prezenty świąteczne dla rodziców.
W piątek czekała na mnie paczuszka, i choć pani zaznaczyła, że nie wolno mi jej otworzyć do świąt, ciekawość zwyciężyła.
Na zewnątrz prezent wyglądał tak:



Na zdj.: Prezent świąteczny od Smyka


Na wierzchu kartka, ozdobiona własnoręcznie przez Smyka a pod spodem "coś" zapakowane w papier ozdobiony pieczątlkami z motywami zimowymi - także dzieło Smyka.

Kiedy otworzyłam kartkę, w środku zobaczyłam coś takiego:



Na zdj.: Wnętrze kartki świątecznej od Smyka


Żczyenia wesołych świąt podpisane imieniem mojego dziecka. 
Imię to, jak wyjaśniła pani w przedszkolu, zostało napisane przez Krzysia własnoręcznie. 
Każde dziecko dostało kartkę ze swoim imieniem i je odwzorowało.
Myślę, że jak na czerolatka nie wykazującego na co dzień żadnego zainteresowania pisaniem literek to całkiem spore osiągnięcie, zwłaszcza, że ma takie długie imię.

Została jeszcze część zasadnicza prezentu.



Na zdj.: Prezent świąteczny od Smyka

Po odpakowaniu okazało się, że są to: zawieszka na choinkę z piernika (nomen omen w kształcie motylka) oraz odbicie rączki Smyka.
Piernik zapakowany był dodatkowo w bibułkę ozdobioną na kolorowo - tak, też przez Smyka. Piernikowy motylek z odgryzionym kawałkiem jednego skrzydła wisi już na choince. Odbicie dłoni Hultajstwa wisi natomiast na ścianie.

Na choince zawiesiłam jeszcze jeden przedszkolny upominek od Smyka.
Przy okazji święta dziękczynienia dzieci na zajęciach w przedszkolu miały się zastanowić za co są wdzięczne, za co podziękują przy świątecznym obiedzie. Potem panie zapisywały to na specjalnych zawieszkach w kształcie liści o jesiennych barwach.

Dzieci dziękowały za różne rzeczy, głównie zabawki. 
A odpowiedź Smyka była: "my mom" (moja mama), i tak też pani zapisała. 



Na zdj.: Zawieszka "Dziękuję za mamę"


komentarze (6) | dodaj komentarz

Hafcik świąteczny

piątek, 18 grudnia 2009 17:55

Jeszcze jesienią kupiłam taki maleńki komplecik to wyszycia ozdoby choinkowej w kształcie gwiazdki a w środku świeczka. W kąplecie był wzór, kanwa, ramka i nici.
Jedno deszczowe niedzielne popołudnie spędzone w domu i przychylność chłopaków, którzy zajęli się sobą (tzn. mąż zajął się Smykiem) i powstała taka oto ozdoba choinkowa:



Na zdj.: Haftowana ozdoba choinkowa - świeczka


Wzorek bardzo mi się podoba, a że nici zostało, to miałam zamiar wyhaftować kilka takich kartek świątecznych. Niestety w tym roku zamiaru tego nie udało mi się zrealizować - może uda się w przyszłym roku.

Zdjęcie nie wyszło najlepiej - aparat ciągle łapał ostrość na świecącą ramkę zamiast na sam haft a ja nie wpadłam na pomysł zrobienia zdjęcia przed oprawieniem w ramkę.

Ozdoba wisi już na choince, którą zaczęliśmy ubierać w niedzielę, ale do dziaisj nie udało nam się jeszcze skończyć - ciągle coś wypada, a te grudniowe popołudnia są takie krótkie.


komentarze (3) | dodaj komentarz

Beczka i sok z cytryny

czwartek, 17 grudnia 2009 18:34

 

W kuchni.

 

- Mamusia, gdzie jest bećka?

- Beczka? A na co Ci beczka?

- Bedziemy lobić siok z cytlyny!

 

Hultajstwo szukało wyciskarki do cytrusów, żeby wycisnąć sok z grapefruita - stosowane przeze mnie w czasie przeziębienia. 

Teraz wyciskarka jest u nas nazywana „beczką".

 

 

 

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wzruszenie

środa, 16 grudnia 2009 18:28

Ostatnio listonosz przynosi nam sporo przesyłek winnych niż zwykłe listy.
Większość z nich zawiera upominki dla Smyka, co jest szalenie miłe, tym bardziej, że prezenty te są niespodziewane.

Wczoraj listonosz dotarł do nas dość późno, było już ciemno, ale za to JAKI prezent nam przyniósł!

Pomimo adresu wydrukowanego na naklejce, dość szybko zorientowałam się, że to od mojego brata - formularz celny wypełnił własnoręcznie, więc bez sprawdzania nadawcy z tyłu koperty wiedziałam od kogo ta wielka szara koperta.

 A w środku - aż mi mowę odjęło, kiedy zobaczyłam. Polały się łzy wzruszenia.



Na zdj.: Ostatnia (zbiorcz) strona kalendarza


W środku był kalendarz, a każdy miesiąc ozdobiony zdjęciami: trochę Smykowych, kilka fotografii brata, kilka starych zdjęć, jak choćby to sprzed lat ponad trzydziestu przedstawiające mnie i brata na balu karnawałowym w przedszkolu:



Na zdj.: Ja z bratem w przedszkolu


Ależ mnie ten mój kochany brat zaskoczył! I nawet kartkę świąteczną dołączył - wypisaną własnoręcznie! Ci, którzy znają Kubę wiedzą, że do pisania kartek nie jest skory, woli zadzwonić, co z resztą czyni dość regularnie.

Boję się tylko, że od tego ciągłego przeglądania kalendarz "zużyje się" zanim zacznie się ten nowy rok...


komentarze (6) | dodaj komentarz

Wrotki

wtorek, 15 grudnia 2009 17:53

 

W grupie Smyka w przedszkolu jest 16 chłopców. 

I już wiemy ile mniej więcej przyjęć urodzinowych nam wypada statystycznie w miesiącu.

Grudzień jest dość bogaty pod tym względem - bawiliśmy się zarówno w minioną sobotę jak i w niedzielę. Zwłaszcza sobotnie przeżycia imprezowe były dość ciekawe.

 

Rodzice małego solenizanta wynajęli całą halę do jeżdżenia na wrotkach. 

Wstęp mieli tylko zaproszeni goście. Większość kolegów małego Izajasza miała wrotki na nogach pierwszy raz w życiu (wrotki zapewnione - nie trzeba było mieć własnych). W zwiąku z tym śmiechu było co niemiara. Pierwsze minuty wszystkie dzieciaki, ze Smykiem włącznie spędziły głównie na pupie. Dobrze, że poza samym parkietem reszta lokalu wyściełana jest wykładziną dywanową.

Rodzice nieźle się musieli nagimnastykować, żeby podtrzymywać pociechy na rozjeżdżających się nóżkach. Mnie jeszcze przez dwa dni bolały mięśnie jakbym worki z kartoflami nosiła, no ale Smyk swoje waży.

Przezornie, ja wrotek nie zakładałam - ktoś w tandemie mama-Smyk musiał stać twardo na ziemi.

Chociaż przyznam, że Smyk dość szybko wyczaił, że jak się złapie bandy, to może się przemieszczać sam, bez wsparcia rodzicielki.

Jazda na wrotkach Hultajstwu spodobała się, ale, jak z żalem stwierdził, nie umie na nich jeździć.

 

 

 

 

komentarze (4) | dodaj komentarz

Płatki śniegu - raz jeszcze

poniedziałek, 14 grudnia 2009 20:52

Ponieważ śnieżynki spotkały się z bardzo miłym przyjęciem i kilka osób miałoby ochotę sobie takie zrobić, dzisiaj opis, jak je wykonać.

Opis powstał przy pomocy Splocika, która chaos moich notatek przetworzyła na możliwy do wykorzystania opis wykonania.
Niebawem i u Splocika pojawi się wpis na śnierzynkowy temat, choć nie będzie to kopia tego wpisu (wyprawa w przyszłość czyli link do wpisu Splocika KLIK).



Płatek śniegu  Nr 21



 

Okr. 1: Zrobić pętelkę, 2 o. łańc. zamiast słupka [3 o. łańc., 1 sł.] x5, 3 o. łańc., zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy słupek.

Okr. 2: Przejść oczkiem ścisłym na łańcuszek z 3 oczek w poprzednim okrążeniu. 2 o. łańc. (zamiast słupka), 1 sł., 7 o. łańc., 2 sł. Powtórzyć [2 sł., 7 o. łańc., 2 sł.] na każdym łańcuszku z 3 oczek poprzedniego okrążenia. Zamknąć oczkiem ścisłym.

Okr. 3: [(2 o. łańc., 1 sł.) x3, 5 o. łańc., (1 sł., 2 o. łańc.) x3, zakończyć oczkiem ścisłym w środek słupka poprzedniego rzędu] - powtarzać do końca okrążenia.





Płatek śniegu  Nr 20



 

Okr. 1: Zrobić pętelkę, jedno oczko łańcuszka. [1 półsłupek nawijany, 12 oczek łaścuszka, 1 półsłupek nawijany] x6.

Okr. 2: [3 półsłupki nawijane, (3 słupki, pikotka, 3 słupki, 3 oczka łańcuszka, pikotka 8 oczek łańcuszka, pikotka,  3 o. łańcuszka, 3 słupki, pikotka, 3 słupki, 3 półsłupki nawijane. Oczko ścisłe między pętelkami] x6.

 

Półsłupek nawijany ( podwójny) na początku robi się tak jak słupek, ale zamiast przeciągać nitkę dwa razy przez kolejne dwie pętelki na szydełku, przeciąga się nitkę jeden raz przez trzy pętelki, które są na szydełku (poprzednie oczko, narzucona nitka i pętelka przeciągnięta u podstawy, jak do słupka). To zdjęcie odpowiada poprawionemu opisowi.



komentarze (2) | dodaj komentarz

Płatki śniegu

piątek, 11 grudnia 2009 18:25

Wprawdzie u mnie nadal trzaskające mrozy, ale śniegu ani widu ani słychu. 
I raczej się to nie zmieni w najbliższym czasie, więc nie zostaje mi nic innego jak dopełnić zimową atmosferę substytutem białego puchu. Zamiast tandetnego plastiku - szlachetna bawełna, i płatki śniegu z niej wyczarowane.




Na zdj.: Szydełkowe płatki śniegu - różne


Kupiłam sobie latem książeczę "99 Snowflakes". Upały były nieziemskie a książka na przecenie. Czterdziestostopniowy skwar trochę jednak przeszkadzał - pociły mi się ręce, ale koniecznie musiałam spróbować co i jak mi wyjdzie.



Na zdj.: Płatek śniegu nr 20


Dość szybko okazało się, że nie daję sobie rady z opisami po angielsku, mimo istrukcji obrazkowej objaśnijącej szyfry z opisów, więc skończyło się na kombinowaniu, którego efektem jest ta śnieżna "zaspa" na pierwszym zdjęciu.



Na zdj.: Płatki śniegu nr 20


Chociaż miałam początkowo ochotę zrobić niemal wszystkie z proponowanych 99 płatków śniegu, upał mocno stopił mój zapał, i ograniczyłam się do zaledwie trzech, z czego dwa naprawdę mi się podobają: numery 20 i 21.



Na zdj.: Płatek śniegu nr 21


Zrobiłam je z różnych nici: cieńszych i grubszych, z błyszczącą nitką, i takich zwykłych. 
Kiedy już ich naprodukowałam stosik cały i wyprałam, musiały swoje odleżeć w oczekiwaniu na krochmalenie i napinanie - to czego strasznie nie lubię. Tym bardziej, że mimo, że kupiłam już kilka paczek szpilek, to ciągle mam ich za mało i napinanie zawsze odbywa się u mnie na raty.


Na zdj.: Płatki śniegu nr 21


Mimo, że moje pierwsze płatki śniegowe są nieco koślawe to i tak mi się bardzo podobają. Kilka osób dostanie  je ode mnie w prezencie, niektóre może już dostały? To zależy od poczty. Porwałam się nawet na szalony pomysł wykorzystania ich do zrobienia kartek świątecznych - połączenie szydełka i haftu:



Na zdj.: Kartka świąteczna


Powstała wersja bardzo limitowana: sztuk 2. Po nieudanych doświadczeniach  z wycinaniem otworów w kartoniku dałam sobie spokój. Poza tym pięknie wyprasowana kanwa pomaryszczyła się po przyszyciu śnieżynek i przyklejeniu brzegów kanwy, kiedy wsadziłam kartkę pod stosik książek, żeby przycisnąć klej. 
Pomysł był świetny, a wyszło tak sobie...



komentarze (8) | dodaj komentarz

Niecodzienna propozycja

czwartek, 10 grudnia 2009 17:53

 

Leżę ze zbolałą minął na kanapie, cierpiąc z powodu rewolucji w jelitach.

Podchodzi Smyk i pyta:

 

- Co sie śtało?

- Boli mnie brzuszek.

- Ja ci pomoge pucić bąka. - Proponuje Hultajstwo.

- Ty mi pomożesz puścić bąka? Jak?

- Źlobie sie taki malutki (pokazuje paluszkami jaki malutki) i wejde do twojego bziuśka  znajde bąka i go pucie!






komentarze (5) | dodaj komentarz

Tęczowa Jesień - konkurs rozstrzygnięty

środa, 09 grudnia 2009 17:55

Konkurs Tęczowa Jesień, ogłoszony przez Splocika tutaj, został rozstrzygnięty.
Stało się to już w niedzielę, i mam nadzieję, że Splocikowi nie zrobiło się przykro, że piszę o tym dopiero dzisiaj.

Konkurs nie należał do najłatwiejszych - może dlatego zgłosiły się tylko cztery osoby.
Myślę, że to pierwszy etap windował poprzeczkę dość wysoko. 
Polegał on na zaprojektowaniu niewielkiego obrazka (50x70 krzyżyków) o tematyce jesiennej.

Wymyślić coś oryginalnego, nie ściągając z istniejących wzorów nachalnie pchających się z wszystkich czasopism - to było wyzwanie! Zwłaszcza dla osoby takiej jak ja, która nie może pochwalić się zbyt wybujałą wyobraźnią.

Chodziłam i myślałam, i dopóki nie wymyśliłam, nie zgłaszałam się do konkursu.

Natchnienie przyszło, kiedy przeglądałam ze Smykiem album ze zdjęciami. 
Jedno ze zdjęć zrobiłam Bąblowi na placu zabaw jesienią dwa lata temu. W tle - piękne, jesienne drzewo.
Zdjęcie pochodzi z czasów, kiedy jeszcze nie miałam aparatu cyfrowego, więc go nie pokażę.
Nie mam też żadnego programu do zamieniania zdjęć na schematy, więc w ruch poszedł ołówek i kredki.
Niestety zachowała się jedynie czarno-biała kopia oryginalnego rysunku. Oto i ona:



Na zdj.: Czarno -biała kopia oryginału projektu konkursowego 



Teraz trzeba było te moje wypociny zamienić na schemat. W arkuszu kalkulacyjnym zrobiłam sobie kratkę odpowiedniej wielkości i eksperymentowałam z drukowaniem rysunku na niej. Po kilku próbach, zmniejszaniu itp. udało się uzyskać zadawalający efekt, ale to jeszcze nie był koniec pracy.

Teraz przyszła kolej na kolorowanie krateczek. Dzielnie mi w tym pomagało Hultajstwo.

Na koniec zostało przeniesienie tego wszystkiego z papieru do arkusza kalkulacyjnego i dobranie kolorów.
Schemat wygląda następująco:




Na zdj.: Schemat konkursowy


Kolory wybrane - postanowiłam sprawdzić w praktyce co z tego wyjdzie haftując swój własny projekt.
Nie spodobało mi się, obrazek czeka na dokończenie a ja zmieniłam koncepcję kolorystyczną.

Wysłanie projektu, schematu i legendy kończyło pierwszy etap konkursu.

Mój projekt haftowała Ona i Ja:



Na zdj.: Obrazek Ona i Ja wg. mojego projektu 


W drugim etapie dostałam do wyhaftowania projekt Mięty, kaczuszkę, bez legendy. 
Sama musiałam dobrać kolory - na tym właśnie polegał ten etap.

To była niezła zabawa. Znowu w ruch poszły kredki.
Najpierw chciałam, żeby kaczuszka była biała, ale potem przejrzałam wszystkie posiadane schematy z kaczuszkami i tam te kaczuchy były żółte. Poza tym, pomyślałam, że biały kolor nie odcinałby się za bardzo od białego tła, a jakoś założyłam, że do takiej kanwy powstał projekt.
Kolory dobrałam tak:


Na zdj.: Obrazek konkursowy wyszyty wg. schematu Mięty


Samo wyszywanie to już była czysta przyjemność.

Po zastosowaniu skomplikowanych przeliczeń, okazało się, że całkiem nieźle trafiłam z kolorami, osiągając 42,9% trafień, wygrywając tym samym w kategorii zgodności legend. Hip hip huraaaaa!!!!

Podziękownia należą się Splocikowi za zorganizowanie tej wspaniałej zabawy, oraz za podjęcie się bardzo niewdzięcznej roli jurorki. No i te wszystkie przeliczenia, obliczenia, których musiała dokonać!

Poniżej podaję linki do blogów pozostałych uczestniczek: 


Wszystkie projekty i wyhaftowane obrazki można obejrzeć na blogu Splocika tutaj.



komentarze (3) | dodaj komentarz

"I'm not having a good day!"

wtorek, 08 grudnia 2009 19:59

Od kilku dni mamy w Eugene "arktyczne" mrozy. W nocy temperatura spada do -12 stopni Celcjusza a wczoraj w ciągu dnia było nie więcej niż -2. Tutaj to niemal kataklizm. Jeszcze jakby spadło tak ze 2 cm śniegu to pozamykaliby wszystkie szkoły i przedszkola. Ale na śnieg nie ma raczej szans - znad Kanady napływa mroźne, lecz suche powietrze, a błękitu nieba nie zakłóca nawet najmniejsza chmurka.

W związku z temperaturą, wyciągnęłam z szafy zimowy płaszcz oraz kozaki, kupione ponad rok temu i jeszcze nie używane.
Do płaszcza pasuje spódnica. 
Wystroiłam się, przyszłam do pracy, płaszcz ściągnęłam i... okazało się, że spódnica szczelnie opatula mi nogi. 
Grrr...

Kilka nieudanych eksperymentów z różnymi płynami dostępnymi w biurze i w końcu udana próba z płynem "Antistatic computer screen liquid" - zdaje się, że do czyszczenia monitorów.

Zmieniam kozaki na lżejsze obuwie. Noga mi się przekręciła. Nie, nie zwichnęłam jej, ale za to rozwalił mi się but, który właśnie wkładałam.
Chińskie dziadostwo!

Nie mogę się opędzić od natrętnie powracającej frazy z bajki o Fifi, kiedy to bodajże Primrose przypaliła zupę: "I'm not having a good day!"

Te drobiazgi tylko dołożyły się do frustracji, jakie przeżywam od rana.
Moja bliska koleżanka ma dzisiaj urodziny. Pamiętam o tym. Mam dla niej prezent. 

Ale jak mam do Niej zadzwonić z życzeniami wiedząc, że w piątek jej Tata spadł z dachu stodoły zabijając się na miejcu, no jak?

Zadzwoniłam. 

Od soboty rozmawiałyśmy już kilka razy, wszystkie te rozmowy przebiegają w podobnym nastroju. I ta była podobna. 
Gdzieś tam pomiędzy, mimochodem, przemyciłam informację, że pamiętam.
Serce mi pęka  kiedy słyszę tę rozpacz w Jej głosie...



komentarze (6) | dodaj komentarz

"Tylko" katar

poniedziałek, 07 grudnia 2009 20:23

 

Dopadło nas przeziębienine. 

Niby nic wielkiego, po prostu katar, który rozłożył na łopatki całą rodzinę. 

Najpierw poległ mąż. Kiedy już poczuł się nieco lepiej, dopadło mnie. Hultajstwo, póki co, miota się na granicy pomiędzy zdrowiem a chorobą.

Tak więc jesteśmy wszyscy szalenie pociągający, mocno podrażnieni i zmęczeni. W nocy z soboty na niedzielę Smyk fundował mi pobudkę co pół godziny. Aż sprawdzałam czy nie ma gorączki, ale nie, po prostu źle mu się oddychało przez zapchany nos.

 

Humor poprwiłam sobie wczoraj wieczorem wchodząc na blog Splocika i czytając o wygranej w konkursie Tęczowa Jesień. Poświęcę temu osobny wpis, zapewne jutro, a dzisiaj co bardziej niecierpliwi mogą sobie poczytać tutaj

 

.

komentarze (4) | dodaj komentarz

W zastępstwie odtwarzacza CD

piątek, 04 grudnia 2009 18:40

Zepsuł nam się odtwarzacz w samochodzie, został wymontowany i od tego czasu jeździmy z dziurą czekającą na nowy odtwarzacz.
Sytuacja trwa już od kilku miesięcy - tak na co dzień jakoś nie odczuwamy braku muzyki w czasie jazdy.

Ale ostatnio Smyk życzy sobie słuchać swoich piosenek w drodze do przedszkola. Wyjaśniam sytuację. Smyk kwituje to żądaniem:

- Ty śpiewaj!

No to śpiewam. 
Co tam pamiętam bladym świtem. 
Bite 20 minut popisów wokalnych.

Jednego dnia całą drogę śpiewaliśmy ABC (alfabet). 
Innego dnia Smyk zażyczył sobie, żeby mu zaśpiewać "tamalusie":

Ta Dorotka, ta malusia, ta malusia, 
Tańcowała dokolusia, dokolusia.

Ostatnio wyczaił, że znam kilka innych piosenek, które śpiewają w przedszkolu (wydrukowałam sobie słowa nieopatrznie) i teraz męczy mnie o "pajdela" ("Incy Wincy Spider") i inne, których niestety nie znam. Ale poprosiłam panią w przedszkolu o listę tytułów to się podszkolę i dalej będę ćwiczyć przeponę podziwiając z wiaduktu wschód słońca.





komentarze (7) | dodaj komentarz

"Cie to!"

czwartek, 03 grudnia 2009 19:05

 

Ostatnio Smyk ma fazę na „Ja chcę!".

 

Co tylko zbaczy w telewizji, zaraz woła:

- Ja cie to mieć!

- Ja cie tam być!

- Ja cie to lobić!

 

Na szczęście zachcianki te są jedynie chwilowe i Smyk szybko o nich zapomina - wszak pojawiają się w ich miejsce nowe. Wystarczy tylko zapewnić dziecko, że jak tam będziemy to TO zrobimy, albo jak będziemy w pobliżu, to TAM wstąpimy, albo, że jak zobaczymy w sklepie to TO kupimy. Uspokojone tym zapewnieniem, dziecko wcale nie żąda natychmistowego spełnienia zachcianki.

 

A jak to wygląda w sklepie, w dziale z zabawkami? 

Oczywiście Smyk chce niemal każdą rzecz, ale wystarczy, że dostanieją do łapki na kilka minut, poprzyciska co się da, dokładnie obejrzy i ma dosyć, zabawkę odkładamy na półkę. Taka wyprawa do sklepu trochę trwa, ale zazwyczaj wychodzimy jedynie z zabawkami kupionymi na prezent dla innych dzieci. Hultajswu wystarczy, że się wybawił, zakup nie jest mu potrzebny do szczęścia.

 

 

 

 

komentarze (5) | dodaj komentarz

Kittiwake zielona

środa, 02 grudnia 2009 17:32

Zrobiłam sobie czapkę.
Już jakiś czas temu, ale do soboty nie miałam za bardzo okazji w niej chodzić. 
Prawdę powiedziawszy to w sobotę za długo czapka nie grzała mi głowy, bo na sankach było za ciepło, żeby chodzić w czapce.



Na zdj.: Zielona Kittiwake na właścicielce


Wzór czapki to Kittiwake z "Aran Knitting" Alice Starmore.
Zrobiona jest z włóczki Premiere Yarns Serenity (55% nylon, 45% akryl) - 330 m/100 gr. 
Zużyłam nieco ponad połowę motka, czyli jakieś 188 m. 
Zalecane druty to 3.25 - 3.75 mm, ale ja robiłam na okrągło na drutach 2.5 mm, bo przecież czapka ma być ciepła, a ja robię dość luźno.



Na zdj.: Zbliżenie motywu


Szalenie spodobał mi się kolor tej włóczki, a przy okazji jest taka mięciutka i milutka - dokupiłam dwa motki i zrobię sweterek dla Smyka. Akurat ostatnio odłożyłam kilka rzeczy, z których wyrósł i zrobiło się miejsce w szafce. Mam nadzieję, że włóczki wystarczy bo kupiłam dwa ostatnie motki, i choć sprawdzam w miarę regularnie, to od tego czasu już jej w sklepie nie było.



Na zdj.: Kittiwake - widok z tyłu


Po zrobieniu jej odczuwałam taki niedosyt, że zrobiłam drugą taką, tylko niebieską, dla koleżanki na urodziny - jej też się bardzo spodobała i bardzo ucieszyła ją moja propozycja prezentowa. Niebieska Kittiwake jest już gotowa, czeka tylko na dzień urodzin koleżanki, więc pokażę ją dopiero za jakiś czas.



Na zdj.: Zielona Kittiwake na trawce



komentarze (4) | dodaj komentarz

Santiam Snow Park

wtorek, 01 grudnia 2009 17:36

W piątek, w wiadomościach podano, że jeden z ośrodków narciarskich właśnie otworzył swoje stoki dla wielbicieli białego szaleństwa.
W związku z tym, w sobotę wybraliśmy się na śnieżne szaleństwo do Santiam Snow Park, położonego obok tegoż ośrodka narciarskiego miejsca, gdzie można pozjeżdżać na sankach z górki, ulepić bałwana i wyszaleć się na śniegu nie posiadając nart.



Na zdj.: Santiam Snow Park


Górka (na zdjęciu powyżej), specjalnie przystosowana do zjeżdżania na saneczkach, niewielka, o odpowiednim nachyleniu, oddzielona wałem śnieżnym od parkingu. 
Idealne miejsce dla dzieci i przez rodziny z dzieciakami głównie odwiedzane.

Pogodę mieliśmy wymarzoną: kilka stopni na plusie, bezchmurne niebo a do tego metr śniegu pod stopami.
Wdrapaliśmy się na górkę, zjechaliśmy na dół i wróciliśmy do samochodu, żeby pozbyć się kilku warst odzieży. Spokojnie można było biegać w samych swetrach, chodziaż my zosostawiliśmy sobie wiatrówki, rękawiczki i nieprzemakalne spodnie na śnieg.



Na zdj.: Smykowe rysowanie na śniegu


Smyk nie był zbytnio zainteresowany saneczkami, udało mi się go namówić na zaledwie parę zjazdów i to na kilkumetrowym kawałku - dużą górkę "zaliczył" raz z mamą i raz z tatą. Za to wyszalał się na śniegu: stoczyliśmy bitwę na śnieżne kule, zrobiliśmy kilka orłów w śniegu, ulepiliśmy bałwana, rysowaliśmy na śniegu a na koniec tata pomógł Smykowi wygrzebać norkę w śniegu - bardzo przydała się szufla do śniegu, którą zabieramy zimą na wyjazdy w góry.



Na zdj.: Smyk w śniegowej norce


Kiedy ja bawiłam się ze Smykiem, mąż wybrał się na krótki spacer po okolicy. 
Wrócił po 20 minutach zlany potem - wchodzenie po śniegu pod górę jest wszak dość męczące.
Teraz z kolei ja poszłam pooglądać sobie okolicę. W połowie górki musiałam przysiąść na zwalonym pniu i odsapnąć, bo serce chciało mi gardłem wyskoczyć. 
Posiedziałam i pogapiłam się na Mt. Washington:




Na zdj.: Mt. Washington


Odsapnęłam i poszłam jeszcze kawałek dalej, tylko tyle, żeby zrobić kilka ładnych zdjęć:



Na zdj.: Zimowy spacer


Kilka lat temu okolice te spustoszył pożar, kikuty nadpalonych drzew straszą do teraz, chociaż widać już młode drzewka pnące się do góry. Niestety, wiele czasu minie zanim w pełni zastąpią te zniszczone przez pożar.



Na zdj.: Spalony pożarem las


Spacer ten wykończył mnie, czułam jak trzęsą mi się nogi ze zmęczenia. 
Wyszło na to, że straszne z nas cieniarze - kilka minut na śniegu i padamy jak muchy! 
Najszybciej padł Smyk. W drodze powrotnej leżał sobie oglądając książeczkę i zasnął w trakcie przewracania stronicy:



Na zdj.: Smyk śpiący w samochodzie


W domu, po obiadku zmogło męża, a kiedy wstał po drzemce, zmogło i mnie. 
I chociaż jeczcze następnego dnia byliśmy nieco zmęczeni, to i tak bardzo nam się ten wypad w góry podobał i planujemy kolejne - chociaż zgodnie z czarnymi prognozami męża teraz to już ilekroć pojedziemy na sanki to będzie padał śnieg, albo i deszcz...

A tutaj jeszcze króciutki filmik ze zdjęciami z sobotniego wyjazdu na śnieg.



komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 21 marca 2010

Licznik odwiedzin: 95636

Motylek

Motylek:
motylek73@gazeta.pl

W Polsce jest godzina: U Motylka jest godzina:

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Statystyki

Odwiedziny: 95638
Bloog istnieje od: 1237 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: